Fotografowanie w krajach egzotycznych. Skuteczne rady, jak się przygotować

Fotografowanie w krajach egzotycznych. Skuteczne rady, jak się przygotować09.02.2016 15:10
Fotografowanie w krajach egzotycznych. Skuteczne rady, jak się przygotować
Źródło zdjęć: © © Paweł Łączny
Paweł Łączny

Najważniejsze, i często najtrudniejsze, jest podjęcie decyzji o wyjeździe. Reszta jest już tego wypadkową. Żeby jednak wybrać się w podróż w szeroko pojęte egzotyczne kraje i wrócić z tym, co sobie zaplanujemy, warto dobrze się do tego przygotować.

Jak się przygotować?Podróż foto powinna rozpocząć się w domu

Dowiedz się kilku faktów o rejonie, do którego się wybierasz. Wykorzystaj Internet, poszukaj forów tematycznych poświęconych interesującemu Cię krajowi. Szczególną uwagę zwróć na kwestie typu: jak ludzie reagują na aparat, na robienie zdjęć itp.

Jadąc blisko okna możesz dojrzeć ciekawe sytaucje dziejące się wzdłuż drogi. Na tym zdjęciu uchwyciłem dzieciaki skaczące do rzeki nieopodal miasta Agadir w Maroku. Zlecenie dla Unicef.
Źródło zdjęć: © © Paweł Łączny
Jadąc blisko okna możesz dojrzeć ciekawe sytaucje dziejące się wzdłuż drogi. Na tym zdjęciu uchwyciłem dzieciaki skaczące do rzeki nieopodal miasta Agadir w Maroku. Zlecenie dla Unicef.

Często pojawia się prośba o jałmużnę. Jeśli poprosicie kogoś o pozowanie albo zgodę na zrobienie zdjęcia i ta osoba się zgodzi, poświęci Wam kilka minut, można się odwdzięczyć. Pod warunkiem, że ta osoba sama to zasugeruje, propozycja zapłaty za pomoc może bowiem kogoś urazić. To oczywiście kwestia indywidualna, trzeba po prostu mieć wyczucie. Warto podpytać uprzednio przewodnika lub po prostu dowiedzieć się, jakie obowiązują zasady i się do nich dostosować.

To jednak coś innego niż dawanie komuś pieniędzy na ulicy. Jeśli chcesz pomóc, dowiedz się, jakie instytucje charytatywne wspomagają najuboższych, i w nich zapytaj, jakie możesz podjąć działania. Warto poświęcić tej kwestii kilka minut. Zajrzyj na stronę etycznepodroze.pl

Jeśli jednak koniecznie chcesz pomóc komuś napotkanemu na ulicy, zrób to, co ja czasem robię na naszym podwórku, gdy ktoś prosi mnie o pieniądze: proponuję, żeby pójść razem do najbliższego sklepu spożywczego, i za około 10-15 zł, kupuję jedzenie.

Jak już upatrzysz miejsce i będziesz mieć zgodę na zdjęcia, ciśniej ile się da, czekając na zgranie elementów na zdjęciu. Na zdjęciu: sprzedawca soku na placu w Marakeszu. © Paweł Łączny
Jak już upatrzysz miejsce i będziesz mieć zgodę na zdjęcia, ciśniej ile się da, czekając na zgranie elementów na zdjęciu. Na zdjęciu: sprzedawca soku na placu w Marakeszu. © Paweł Łączny

Zasięgnij informacji o odpowiednim ubraniu, formie powitania, na Wikipedii poczytaj, choćby pobieżnie, o kulturze i tradycji danego kraju. Gdy znajdziesz się już u celu podróży, ryzyko popełnienia gafy będzie mniejsze.

[solr id="fotoblogia-pl-70375" excerpt="1" image="1" words="20" _url="http://olga.drenda.fotoblogia.pl/1595,co-wolno-a-czego-nie-wolno-fotografowi-w-podrozy-poradnik" _mphoto="angkor-70375-251x168-294acf4cc38.jpg"][/solr][block src="solr" position="inside"]3029[/block]

Skoro już wspomniałem o gafach: pamiętaj, że czasem warto zrobić z siebie głupka, ponieważ to rozładowuje atmosferę, tubylcy z litości staną się bardziej otwarci, poniekąd zaczną się Tobą opiekować, a to wymarzone wprowadzenie do bardziej intymnych zdjęć.

  • Dowiedz się, jakie akcje prowadzi na terenie konkretnego kraju UNICEF. Jeśli ta organizacja tam nie działa, na pewno są inne. Warto poszperać, żeby pomoc.

Ubiór, czyli tenisówki do bagna

Przed wyjazdem warto też dowiedzieć się, jakie warunki atmosferyczne panują w kraju, do którego się wybieramy. Jaka jest temperatura w dzień, jaka w nocy, kiedy jest pora sucha, kiedy deszczowa itd.

Jeśli planujesz dużo chodzić po mieście czy okolicach, warto pomyśleć o dobrych butach trekkingowych - takich, których nie przebije szkło czy gwóźdź i które będą komfortowe. Takiego obuwia jest sporo, można je nabyć głównie w sklepach górskich. Pamiętaj, żeby takich butów nie zakładać po raz pierwszy dopiero na wyjeździe, ponieważ skończy się to obtarciami. Trzeba w nich pochodzić kilka tygodni, żeby uniknąć tego zmartwienia. Jeśli jednak obtarcia się pojawią, kup plastry (jakie, czytaj w części poświęconej apteczce).

Trampki, z którymi spędziłem wiele wypraw © Paweł Łączny
Trampki, z którymi spędziłem wiele wypraw © Paweł Łączny

Jeśli w czasie wyjazdu planujesz brodzenie w bagnie, proponuję zakup jednej, dwóch par tenisówek za 30 zł. Są lekkie, nawet gdy zmokną, trzymają kostkę i szybko schną. Nawet jeśli zostaną zniszczone, nie będzie nam ich szkoda. W zeszłym roku musiałem pozbyć się swoich wysłużonych na wyjazdach trampek, po tym jak bagno, na indonezyjskiej wyspie Siberut, tak mnie wessało, że wyszedłem z niego z rozdartym obuwiem.

Ważne, by mieć jedną parę butów na zmianę. Mogą to być sandały na rzepy lub wspomniane wcześniej trampki. Niezależnie jednak od pogody musisz mieć w pogotowiu suche buty, żeby nie nabawić się obtarć lub w skrajnych przypadkach tzw. stopy okopowej.

Jeśli jesteś kobietą, pamiętaj, żeby mieć ze sobą chustę. Przyda się, gdy będziesz chciała wejść do meczetu, albo na ulicy w mniej liberalnych miastach muzułmańskich. Chodzi o poszanowanie tradycji panującej w danym miejscu; nawet jeśli się z nią nie zgadzamy, powinniśmy ją uszanować. Zresztą chusta może przydać się każdemu: jeśli zdarzy się jechać na pace w kurzu czy iść wzdłuż utwardzonej drogi, będzie jak znalazł.

Zawsze trzeba mieć ze sobą choćby jedną parę długich spodni. W wielu miejscach ludzie będą bardziej przychylni, jeśli będziesz bardziej zakryty/zakryta, a co za tym idzie - łatwiej będzie uzyskać zgodę na zrobienie zdjęcia. Raz podczas podróży okazało się, że planowane jest spotkanie z oficjelami, tymczasem ja paradowałem w krótkich spodenkach. Na szczęście miały one lekko zawijane nogawki. Po rozwinięciu i odpowiednim opuszczeniu wyglądały prawie jak zwykłe długie spodnie. Dla dopełnienia skuteczności tej fuszerki stałem z boku i dopiero gdy spotkanie się rozpoczęło, ujawniłem się i zacząłem spokojnie fotografować.

Mądrze się ubierz, a będzie dobrze :) © Paweł Łączny
Mądrze się ubierz, a będzie dobrze :) © Paweł Łączny

Nakrycie głowy jest istotne szczególnie w miejscach o bardzo niskiej lub wysokiej temperaturze. W ciepłe kraje zabieram kaszkiet. Dzięki temu, że ma on krótki daszek, mogę przystawiać głowę do aparatu, nie trącając czapki. Jeśli zapomnisz wziąć nakrycie z domu, kup coś na miejscowym targu. Po pierwsze nie nabawisz się udaru mózgu albo po prostu nie spalisz sobie skóry na głowie, po drugie - możesz przy okazji zyskać sympatię miejscowych. Będą zadowoleni, że wybrałeś ich tradycyjne nakrycie głowy. Takie drobne rzeczy potrafią wiele zdziałać: podpytaj, czy kupiłeś właściwy kapelusz, i drąż temat, aż uznasz, że możesz sięgnąć po aparat.

Podczas wyprawy do Meksyku zapodziałem swój kaszkiet, więc kupiłem tradycyjny kapelusz meksykańskich Ranczero. W Polsce bym go nie założył, ale tam pomagał mi w pracy, mogłem bowiem wmieszać się w tłum.

Egzotyka może być też zimna lub zmienna. Taki na przykład jest Kirgistan i jego wyżej położone tereny. Trudno będzie spędzić cały dzień w jednym stroju. Poranek i noc są bardzo chłodne, ale już godzinę po wschodzie zaczyna przypiekać do tego stopnia, że trzeba ciepłe okrycie zamienić na krótki rękaw. O godzinie 16, 17 pogoda zaczyna się zmieniać i w ciągu kilkunastu minut trzeba znów opatulić się w coś ciepłego i przeciwwietrznego. Noc w jurcie oznaczała dla mnie spanie w kalesonach, spodniach dresowych i dwóch bluzach. Oczywiście można wziąć ze sobą odpowiedni śpiwór, ale wówczas ominie nas przyjemność spania pod kongijskimi kołdrami :)

Praktycznie zawsze zabieram ze sobą spodnie i lekką kurtkę z membraną gore-tex, nawet gdy jadę w klasyczne tropiki. Po zwinięciu zajmują tyle miejsca, co para skarpetek, a mogą uratować nam cały dzień fotografowania, na przykład gdy monsun pojawi się dwa tygodnie przed terminem. Jeśli oprócz tego zapakujesz do plecaka jedną ciepłą bluzę, spokojnie poradzisz sobie w temperaturach od 0 do 50 stopni. Uniwersalność zabranych rzeczy pozwala na fotografowanie niezależnie od zmian pogody.

W co się pakować?

Na wyjazdy zawsze zabieram ze sobą plecak, spory (około 60-70 litrów). Choć jest mniej wygodny do pakowania niż walizka, jest sposób, żeby jego pakowanie i rozpakowywanie było szybkie i sprawne. Kup w sklepie górskim lekkie worki z membraną gore-tex i do każdego z nich włóż oddzielnie T-shirty, majtki i skarpetki, ładowarki i kabelki, spodnie/spodenki/bluzy, zapasowe obuwie. Jeden worek przyda się na brudne rzeczy. Worki zwiń możliwie mocno, wypuszczając z nich powietrze. Ja swoje podpisałem markerem, tak żeby bez rozwijania wiedzieć, co w nich jest.

[solr id="fotoblogia-pl-69678" excerpt="1" image="1" words="20" _url="http://fotoblogia.pl/1604,pakujemy-torbe-na-urlop-czyli-fotograficzne-must-have-na-wczasy-poradnik" _mphoto="img-4355-69678-251x168-9e6ba86da.jpg"][/solr][block src="solr" position="inside"]3030[/block]

Jeśli planujesz na przykład jedną noc w hotelu, szybko wyjmujesz wszystkie worki, zmieniasz ciuchy, wyjmujesz ładowarki. Późnym wieczorem, wiedząc, że wcześnie rano jest wyjazd, ponownie szybko zwijasz worki, wciskasz do plecaka i gotowe. Żeby ubrania się nie wymięły, zamiast składać je w kostkę, proponuję zwijać je jak naleśniki – raz, że łatwiej je zmieścić, dwa – nie pogniotą się tak bardzo.

Dużym plusem worków jest ich wodoodporność. Wiele razy zdarzyło się, że mój plecak lądował na dnie jakiejś łodzi, promiku, gdzie stała woda. Dzięki temu, że worki są wodoszczelne, wszystko w środku pozostawało suche, mimo że plecak był mokry. Taki „zużyty” plecak nie jest również łakomym kąskiem dla złodziei. Chętniej sięgną po lśniącą walizkę na kółeczkach.

Bagaż, dokumenty, bezpieczeństwo

Wyrobiłem w sobie nawyk liczenia bagażu, który mam ze sobą. Torba fotograficzna, plecak główny, saszetka na pasie. „Oklepuję” się, sprawdzając, czy wszystko jest na swoim miejscu, i dopiero ruszam dalej. Często zdarza się, że podczas podróży zatrzymujemy się gdzieś na herbatę, zrzucamy bagaż na podłogę i odpoczywamy. Pamiętaj, żeby zawsze mieć sprzęt na oku. Jeśli masz kompanów, niech zawsze ktoś siedzi przy rzeczach. I nieistotne czy jest to lotnisko w Amsterdamie, czy port w Indonezji - złodzieje są wszędzie. Ja zawsze mam ze sobą torbę fotograficzną – nawet gdy stoi się w kolejce po posiłek, można być świadkiem ciekawej sceny.

© pacsafe.com
© pacsafe.com

Od jakiegoś czasu podróżuję wszędzie z saszetką. Jest to produkt firmy, która specjalizuje się w uczynieniu naszych wypraw możliwie bezpiecznymi. Saszetka ma wplecione wolframowe nitki, tak by nikt jej nie przeciął, stalowa linka wspomaga pasek. Jest również bezpieczna kieszonka na karty płatnicze z payassem oraz kłódeczki, którymi zapinamy zamki, gdy mamy pewność, że przez kolejne godziny nie będziemy sięgać po dokumenty. Zawsze miej jakieś drobne w kieszeni, żeby nie szukać ich w saszetce, pokazując przy okazji wszystkim wokół, gdzie trzymasz swoje skarby. Dodatkowo zaimpregnowałem swoją saszetkę, żeby wielogodzinne przebywanie na deszczu nie zniszczyło dokumentów.

© pacsafe.com
© pacsafe.com

Wart rozważenia jest także pasek do spodni, który da się rozpiąć wzdłuż i umieścić w nim sporo gotówki. Oczywiście, nie zakładamy, że ktoś nas napadnie, ale warto być przygotowanym na takie sytuacje. Trzeba schować około 20-30 dol. do kieszeni, resztę zaś do wspomnianego paska. Jeśli już nie będzie innego wyjścia, oddasz wszystko, co masz w kieszeni (nie może być za mało), a pozostała gotówka będzie bezpiecznie spoczywać na biodrach.

© pacsafe.com
© pacsafe.com

Ta sama firma ma w swojej ofercie metalowe siatki odporne na przecięcia, w które można zawinąć plecak czy torbę z laptopem, zapiąć kłódką i spokojnie zostawić bagaż. Oczywiście uważajcie z tym na lotniskach, ponieważ taki bagaż może zostać wzięty za bombę. Ogólnie jednak jest to praktyczne rozwiązanie. Odwiedź stronę producenta i wybierz coś dla siebie: pacsafe.com/products.

Fotografowanie w podróżyNoszenie sprzętu

Jeśli wiem, że będę fotografował ulice, na których będzie demonstracja czy festyn, czyli dynamiczna akcja, wówczas biorę podstawowe obiektywy, chowam je do małej torby naramiennej, a na szyi wieszam aparat. Wówczas mogę szybko zmienić obiektyw czy założyć lampę błyskową.

Pakując torbę, czy plecak pamiętaj o umiarze © Jakub Kaźmierczyk
Pakując torbę, czy plecak pamiętaj o umiarze © Jakub Kaźmierczyk

Jeśli planujecie po prostu chodzić cały dzień po mieście i fotografować, lepszym rozwiązaniem będzie mały plecak fotograficzny. Spokojnie zmieści się do niego potrzebny sprzęt, znajdzie się też miejsce na butelkę wody. Przy odrobinie wprawy szybko będzie można zmieniać obiektywy, unikniemy też bólu ramienia, który pojawia się po wielogodzinnym noszeniu torby.

Można też zainwestować w kilka sakw fotograficznych. Zapewnią szybki dostęp do sprzętu, ale i tak najczęściej potrzebny będzie plecaczek, żeby schować do niego wodę czy pamiątki. Kupując sakwy, zwróć uwagę na pas. Musi być wygodny, żeby pod ciężarem sprzętu nie wrzynał się w biodra. Ważny jest również sposób zamykania sakw: mocny rzep albo zamkniecie na haczyk, tak aby nikt niepożądany nie mógł włożyć tam ręki.

[solr id="fotoblogia-pl-71766" excerpt="1" image="1" words="20" _url="http://fotoblogia.pl/1573,jak-zabezpieczyc-swoje-zdjecia-w-trakcie-podrozy-poradnik" _mphoto="wakacje-poradnik1-71766--e1ca6ed.jpg"][/solr][block src="solr" position="inside"]3031[/block]

Plusem posiadania plecaczka jest również możliwość przytroczenia do niego statywu i, jeśli jest taka potrzeba, schowania laptopa czy jednej pary skarpet, majtek i koszulki na przebranie. Znajdzie się też miejsce na środek do czyszczenia rąk, coś na komary i jakiś prowiant.

Najlepiej kupić plecak z membraną przeciwdeszczową. Jeśli takiego nie znajdziesz, zainwestuj w odpowiedni środek i sam uczyń swój plecak wodoszczelnym.

Wciśnij do plecaka małą blendę i korzystaj z niej mając na uwadze, że pozowanie w świetle blendy nie jest komfortowe dla modela © Paweł Łączny
Wciśnij do plecaka małą blendę i korzystaj z niej mając na uwadze, że pozowanie w świetle blendy nie jest komfortowe dla modela © Paweł Łączny

Najczęściej do noszenia sprzętu wykorzystuję mały plecak, jedną sakwę na 28 mm (a więc lekką), a aparat wieszam na szyi. Bardzo rzadko sięgam po długi obiektyw lub flesz, więc one czekają na swoją kolej w plecaku. Moim ulubionym obiektywem jest 35 mm i właśnie on zazwyczaj jest podpięty pod aparat. Jeśli zachodzi potrzeba szerszego kadru, korzystam z 28 mm.

Sprzęt dostosuj do sytuacji

Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że im lżejszy sprzęt, tym łatwiej się z nim przemieszczać. Trzeba jednak spojrzeć na tę sprawę przez pryzmat tego, co zamierzamy fotografować, gdzie będziemy mieszkać itp.

Jeśli wychodzę przed wschodem, żeby fotografować wzmagający się z wolna zgiełk ulicy, pierwszych kupców na targowisku, mam ze sobą aparat, na nim 35 mm (ten tani, mały, plastikowy model Canona), 28 mm oraz 135 mm na wszelki wypadek. W plecaczku znajduje się flesz, bo nigdy nie wiadomo, czy akurat nie przyjdzie mi do głowy pomysł, żeby jakoś go wykorzystać. Z takim lekkim zestawem mogę, nie odczuwając dyskomfortu, chodzić wiele godzin. Jeśli jednak masz wybór i zamierzasz snuć się po mieście cały dzień, jak wcześniej pisałem, proponuję zabrać plecak.

Czekając na kadr, ważne, abyś nie czuł dyskomfortu z powodu wagi sprzętu czy też niewygodnej torby. A jeśli już tak się stanie, zagryź zęby - koniec końców będziesz wspominać taką chwilę z uśmiechem, szczególnie jak wynikiem poświęcenia będzie zadowalające Cię ujęcie. © Paweł Łączny
Czekając na kadr, ważne, abyś nie czuł dyskomfortu z powodu wagi sprzętu czy też niewygodnej torby. A jeśli już tak się stanie, zagryź zęby - koniec końców będziesz wspominać taką chwilę z uśmiechem, szczególnie jak wynikiem poświęcenia będzie zadowalające Cię ujęcie. © Paweł Łączny

Żeby deszcz nie przekreślił Twoich fotograficznych planów, zainwestuj w specjalne worki na sprzęt. Dzięki wtopionemu w worek sznurkowi i odpowiedniemu kształtowi można dość komfortowo pracować.

Przed każdym wyjściem powinieneś mieć przygotowane minimum dwa naładowane akumulatory do aparatu i wyczyszczone karty. Zostaw sobie kartkę w miejscu, w którym nocujesz. Będzie Ci ona przypominała o tym, żeby wieczorem zgrać zdjęcia na laptopa i (jeśli masz taką możliwość) na dysk zewnętrzny, aby efekty Twojej pracy były podwójnie zabezpieczone.

Zadbaj o odpowiedni zestaw w apteczce

Podczas podróży mogą się przytrafić różne kłopoty zdrowotne, najczęściej jednak są to wariacje żołądkowe albo obtarcia. Warto mieć więc ze sobą:

  • „Espumisan na wzdęcia”- nic dodać, nic ująć.
  • Nifuroksazyd - sprawdza się w terenie, gdy dopadnie Cię biegunka. Podobnych leków jest na rynku kilka.
  • Wodę utlenioną.
  • Zestaw plastrów.
  • Specjalne plastry na pęcherze ze środkiem przeciwbólowym - czynią cuda. Gdy przechodziłem przez polskie Wybrzeże, ostatni dzień okazał się najgorszy. Pękł mi pęcherz na pięcie, po pewnym czasie dostało się tam trochę piachu i ból był trudny do wytrzymania. Niestety, nie miałem magicznego plasterka, więc przez kolejne 36 km kuśtykałem do miasta Hel. Dopiero tam w pierwszej aptece kupiłem taki plasterek i po chwili mogłem normalnie chodzić.
  • Bandaż elastyczny.
  • Mocne tabletki przeciwbólowe - pomogą na ból głowy, pleców czy na kaca.
  • Sprawdzony środek na obtarcia - zawsze mam ze sobą mały krem Nivea, który już kilka razy mi pomógł. Może też być wazelina, choć niektórzy są zwolennikami talku.
  • Alkohol 99,99%, którym można obmyć wszystko: od ranki po ukąszeniu po sztućce.

Nic więcej zwykle nie biorę, choć dużo zależy od miejsca, w które jadę. Na przykład na Haiti bardzo pomocne okazały się tabletki uzdatniające wodę. Choć nie smakowała ona jak źródlana, gasiła pragnienie, a przecież o to chodzi.

Co jeszcze może się przydać, co warto wiedzieć?

  • Metalowy kubek, żeby zrobić sobie zupę, zaparzyć herbatę, nabrać wody.
  • Sztućce dostępne w każdym sklepie górskim.
  • Czołówka - w wielu krajach prąd jest nagle wyłączany, warto więc mieć czołówkę lub lampkę namiotową, żeby być niezależnym. Poszukaj w sieci małych latarek na korbkę. Jest to praktyczne rozwiązanie, głównie gdy jedziemy w miejsca zimne, w których akumulatory padają solidarnie i szybko.
Pogryzienia to jeden z poważnych problemów na wyjazdach © Paweł Łączny
Pogryzienia to jeden z poważnych problemów na wyjazdach © Paweł Łączny
  • Środek na komary: im wyższe stężenie DEET, tym mocniejsza chemia, ale i mniej ukąszeń. Uważajcie, gdy się pryskacie. Szczególnie na oczy i... takie rzeczy jak zegarki i inne plastikowe przedmioty, które pod wpływem środka mogą się odbarwić albo lekko roztopić.
  • Papierosy na wymianę - palicie czy nie, warto mieć kilka paczek, żeby się wymienić lub komuś podarować.
  • Podstawowy zestaw małych narzędzi. Polecam wielofunkcyjne narzędzie multitool firmy Leatherman. Choć są drogie, wystarczają na lata; zestaw obejmuje malutkie śrubokręty, piłę, ostrze czy igłę. Przed wejściem na lotnisko nożyk trzeba przełożyć do bagażu głównego. Aby o tym nie zapomnieć, mam na plecaku napisane, co powinno się w nim za każdym razem znaleźć: nóż, zapalniczka, kosmetyczka.
  • Mały notes i długopis.
  • Dowiedz się przed wyjazdem, jaki jest przelicznik miejscowej waluty.
  • Jeśli masz taką możliwość, weź ze sobą drugi aparat. Nie musi to być kolejna lustrzanka, ale coś, co w razie utraty sprzętu umożliwi kontynuowanie pracy. Ja wożę ze sobą mały kompakt wart 1400 zł, który zawsze zostawiam w hotelu.

[/list]

Siadaj przy oknie, a może będziesz świadkiem małej trąby powietrznej/piaskowej na pustyni :) © Paweł Łączny
Siadaj przy oknie, a może będziesz świadkiem małej trąby powietrznej/piaskowej na pustyni :) © Paweł Łączny
  • W czasie samej podróży, na przykład autobusem, staraj się siadać przy oknie. Dzięki temu będziesz mógł fotografować to, co się dzieje na zewnątrz, oraz współpasażerów. Będziesz też obserwował krajobraz za oknem. Jeśli przyjdzie Ci jechać na pace pick-upa, wybieraj miejsca, w których będzie się czego złapać - zazwyczaj będzie trząść i miotać Tobą i resztą ludzi. Jeśli podróż trwa wiele godzin, takie detale robią różnicę.
  • Jeśli chcesz gdzieś podjechać taksówką, poproś miejscowego, np. pana w recepcji hotelu lub strażnika, żeby podszedł do kierowcy i zapytał o cenę, a sam się nie pokazuj. Dzięki temu unikniesz ceny „turystycznej”, a przy okazji dowiesz się, ile faktycznie kosztuje kilometr. Zdarza się, że kierowca wyłącza licznik i mówi, że się zepsuł. Nie daj się nabrać: powiedz, że w takim razie albo licznik się magicznie naprawi, albo zawołasz policję, żeby to wyjaśniła. Wyłączanie liczników, by oszukać turystę, grozi oczywiście utratą licencji, jest więc szansa na uczciwą cenę. Pamiętajcie:** jeśli ktoś chce was naciągnąć albo oszukać za granicą, to tak samo, jakby ktoś inny chciał to zrobić w Polsce.** Bądźcie więc stanowczy i nie dajcie się zagadać czy uciszyć sztucznymi uśmiechami.
  • Jeśli ktoś nie życzy sobie zdjęć, a Tobie zależy na tym, żeby uwiecznić akurat tę osobę, sfotografuj siebie z głupią miną, a potem pokaż wyświetlacz aparatu. To zawsze rozładowuje atmosferę. Jeśli już uda się uśmiechami i gestami namówić osobę na zdjęcie, pokaż jej, jak wyszła, zapytaj, czy jej się podoba. Zrób kolejną fotografię, zaproś do zdjęcia grupowego jej znajomych i ciesz się chwilą. Potem przerwij na kilka chwil i obserwuj sytuację, emocje opadną i ludzie przestaną się tak Tobą przejmować. Usiądź z aparatem przy oku i wyczekuj dobrego momentu, choćby to miało trwać 15 minut. Warto wyciskać z ciekawej sytuacji tyle, ile się da, ponieważ ona już się więcej nie powtórzy. Ot fotografia :)
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)