Gdy miłość jednych rodzi nienawiść u innych - historia zdjęcia roku autorstwa Madsa Nissena

Gdy miłość jednych rodzi nienawiść u innych - historia zdjęcia roku autorstwa Madsa Nissena
Źródło zdjęć: © © Mads Nissen / Panos Pictures World Press Photo of The Year 2015
Paweł Łączny

04.12.2015 19:09, aktual.: 26.07.2022 19:24

Autor najlepszej fotografii prasowej roku według jury konkursu World Press Photo opowiedział nam o kulisach powstania zdjęcia.

W czasie, gdy rosyjska Duma przegłosowywała ustawę znacznie ograniczającą prawa mniejszości seksualnych (m.in. kary więzienia, kary finansowe), pod siedzibą parlamentu zebrało się kilkanaście osób, pragnących wyrazić swój sprzeciw wobec nowych regulacji. Zgromadzeni zostali zaatakowani przez środowiska prawicowe oraz cerkiewne m.in. poprzez obrzucenie ich zgniłymi jajami oraz prezerwatywami wypełnionymi kałem. Interweniowała policja, która wywiozła przedstawicieli mniejszości seksualnych więźniarkami, choć to nie oni byli agresorami.

Homofobia została usankcjonowana prawnie pod przykrywką obrazy uczuć religijnych, czy też tradycyjnego modelu rodziny. W tym samym* czasie w Petersburgu przebywał Mads Nissen, duński fotograf. Stał się świadkiem brutalnych ataków, których powodem była jedynie orientacja seksualna ofiar. Zrodził się w nim sprzeciw* wobec tak niesprawiedliwego traktowania mniejszości. Jego efektem było zdjęcie roku 2015 World Press Photo, a także dyskusja na poziomie międzynarodowym o homofobii w Rosji i innych krajach.

Opowiedz proszę, w jakich okolicznościach poznałeś Jona i Alexa?

Fotografowałem paradę równości w St. Petersburgu i byłem naocznym świadkiem sytuacji, podczas której młody homoseksualista został zaatakowany tylko dlatego, że jest gejem. Bycie świadkiem tego zdarzenia bardzo mnie zdenerwowało, poczułem wielką odpowiedzialność i zrozumiałem, że muszę coś z tym zrobić! - moją reakcją było zrobienie zdjęć. Zdecydowałem się zgłębić temat homofobii we współczesnej Rosji. To był mój osobisty projekt, ale stale współpracowałem z duńską gazetą Berlingske, z którą miałem wówczas kontrakt. Zdjęcie to zostało opublikowane w prasie zagranicznej, w sumie niedługo po tym, jak powstało. Było to dla mnie coś nowego, ponieważ w przeszłości zawsze czekałem z publikacją, aż reportaż będzie zakończony. Jednak był to czas ustanowienia nowego prawa antygejowskiego w Rosji, okres igrzysk olimpijskich i cała ta tematyka stała się gorącym tematem - poczułem, że moja praca może być częścią tej debaty.

Jaki był Twój cel nadrzędny w czasie pracy nad tym zagadnieniem?

Zgłębić i udokumentować homofobię we współczesnym rosyjskim społeczeństwie i postarać się zrozumieć, jak to jest być osobą LGBT w takim środowisku. Dla mnie jednak nie jest to tylko temat o homofobii w Rosji, ale również okazja dla nas wszystkich, żeby spojrzeć na samych siebie i odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy wystarczająco tolerancyjni.

Jak dużo czasu miałeś na realizację tego reportażu?

Pierwsze zdjęcie powstało latem 2013 roku, zaś ostatni raz pojechałem tam we wrześniu tego roku, ale ciągle śledzę sytuację. Jadę i pracuję bardzo intensywnie, wracam, przeglądam wykonany materiał, czytam o problematyce (w trakcie wykonywania innych obowiązków) i kiedy czuję, że jest potencjał na nowe zdjęcie, wracam. Tak to wygląda.

Jak dochodziłeś do tego konkretnego zdjęcia, jak wyglądał ten dzień?

Byłem świadkiem ataków homofobicznych grup, które porywały gejów, torturowały ich godzinami, wszystko nagrywając, żeby następnie podzielić się tymi nagraniami w mediach społecznościowych. Fotografowałem pary lesbijskie, które żyły w strachu, że zostaną im odebrane dzieci. Byłem świadkiem rozpraw w sądzie, gdzie ludzie na skutek nowego prawa antygejowskiego zostawali skazani. Ale w pewnym momencie poczułem, że potrzebuję zdjęć, które ukażą to, co w tym temacie jest najważniejsze - miłość i niepowstrzymane pożądanie między dwójką ludzi, niezależnie od ich orientacji seksualnej.

Zostałem przedstawiony Jonowi i Alexowi wieczorem 19 maja. Spędziliśmy wspólnie trochę czasu, wypiliśmy kilka piw i w końcu zostałem zaproszony do ich sypialni.

Koniec końców wszystko sprowadza się do zaufania.

Co według Ciebie jest najwyższą wartością, którą ludzie mogą wynieść, patrząc na Twoje zdjęcie? Co byś chciał, by poczuli, czego się nauczyli?

Chciałbym, żeby zwiększyła się świadomość, troska i sposób traktowania środowiska LGBT w Rosji i, przede wszystkim, żeby rzucone zostało wyzwanie homofobii na całym świecie.

Nawet pośród fotografów, którzy uważają się za część fotograficznego, humanistycznego świata, widzę często podejście w stylu macho - dla mnie prawdziwa odwaga to nie siła fizyczna, czy też bycie „twardym”, ale zamiast tego zrozumienie swoich emocji i pozwolenie sobie na bycie „bezbronnym”.

Z Twojej perspektywy - jak wyglądał Twój proces decyzyjny, na czym się skupiałeś?

Dla mnie najważniejsze jest zainteresowanie oglądających i myślę, że wszystko zaczyna się w osobie fotografa. Wierzę, że gdy fotograf bardziej czuje daną sytuację, bardziej prawdopodobne jest to, że i oglądający ją poczuje. Zbliżamy się do punktu, w którym przesyt informacji może spowodować u nas odrętwienie, zobojętnienie. Z tego miejsca są dwie drogi - bardziej szokujące zdjęcia albo zdjęcia bardziej intymne, które ludzie mocniej odczują, patrząc na nie.

Pracuję w następujący sposób - reaserch robię w głowie, zaś zdjęcia instynktownie.

Pozwalam sobie odpłynąć, pochodzi to prosto z trzewi....by stworzyć łącznik poza tym, co oczywiste, poza ograniczeniami mojej wyobraźni.

Wygrałeś najbardziej prestiżową nagrodę na świecie. Co to dla Ciebie oznacza?

Wygranie pieprzonego WPP jest najlepszą okazją, żeby mówić o podjętym temacie. Obecnie, najpewniej, większość ludzi na świecie widziała zdjęcie Jona i Alexa i, mam nadzieję, skłoniło ich to do przemyśleń. Może i ten problem dotyczy również ich.

Osobiście, to była jazda bez trzymanki, niezliczone otwarcia wystaw, rozmów i wywiadów, które były ważne i konkretne, emocjonalne, jak i zabawne. Jestem pokorny i wdzięczny za to wszystko - ale osobiście tęsknię za byciem w terenie i fotografowaniem, za tym emocjonalnym związkiem z fotografowaną osobą, ciekawością towarzyszącą spotkaniu, kreatywnością....to są rzeczy, za którymi tęsknię.

Empatia to kluczowa sprawa we wszystkich najlepszych zdjęciach. Nie możesz „poczuć” innych ludzi, jeśli za dużo w Twojej głowie jest samego siebie. Tak to widzę.

Jakim słowem określiłbyś to zdjęcie?

Zazwyczaj odpowiadam, że „miłość”, ale zobacz... gdybym mógł opisać swoje zdjęcie jednym słowem, nie musiałbym fotografować, a moje życie byłoby znacznie łatwiejsze. Między innymi dlatego kocham fotografię, bo bardzo często jest znacznie sprytniejsza/mądrzejsza i kompleksowa w swoim przekazie niż słowa /wyraża więcej niż słowa.

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)