Kryzys twórczy dopada mnie średnio raz w roku, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym i szczerze mówiąc nic mi się wtedy nie chce. Zastanówmy się, czym jest spowodowany ”art block” i jak mu zaradzić. Sposobów jest naprawdę wiele, ale każdy musi tu odnaleźć swoją drogę. Ja próbuję sobie narzucać realizację projektu na przeczekanie tego martwego czasu i jakoś przetrwać do wiosny.
Czym jest kryzys twórczy?
Kryzys twórczy to stan niemocy artystycznej, który dopada artystów (i nie tylko) w momencie przemęczenia – psychicznego lub fizycznego. Innymi słowy – jeśli jesteście mocno zapracowani, gonią was terminy oddania zleceń i na dodatek się nie wysypiacie – macie większe prawdopodobieństwo odczucia tego zjawiska na własnej skórze. W przypadku kreatywnej pracy może być to naprawdę uciążliwe – zwłaszcza mając świadomość, że deadline nie wybacza i nie można w nieskończoność odwlekać wywiązania się ze swoich zobowiązań względem klienta.
Objawy art blocka to głównie poczucie pustki w głowie podczas pracy nad projektem. Jeśli mieliście kiedyś tak, że idąc na sesję, mimo jakichś ustaleń, nie wiedzieliście, co i jak zrobić, to doskonale wiecie, o czym mówię. Przy retuszu będzie lepiej – to już bardziej mechaniczne zajęcie, ale przy problemach z koncentracja może iść znacznie wolniej, mimo wyrobionego trybu pracy (workflow). Jakkolwiek to nie brzmi – dobrze jest zrobić sobie wtedy chwilę przerwy, ale dosłownie chwilę – nabrać w płuca świeżego powietrza i trochę się rozruszać, dzięki czemu podniesiecie sobie ciśnienie, a natlenowana krew szybciej przepłynie przez wasz kreatywny mózg.
Jak zapobiec kryzysowi twórczemu?
Zamiast się leczyć, lepiej zapobiegać – to oczywiste. Najważniejszą i podstawową kwestią jest odpoczynek, zarówno psychiczny jak i fizyczny. Warto odpuścić sobie obejrzenie połowy nowego sezonu ulubionego serialu przed snem (z przekąską wliczając), a zamiast tego skoczyć wieczorem na półgodzinne ćwiczenia kardio. Później szybki prysznic i sen. Ćwiczenia fizyczne mogą być męczące, ale to ”dobre zmęczenie”. Pozwalają one rozładować stres i odciąć się myślami chociaż na chwilę od codzienności.
Dobrze jest zwrócić uwagę na dietę – nie będę tutaj podawał wam tego, co macie jeść, a czego nie, ponieważ nie jestem w tym biegły, ale na pewno odpuszczenie bardzo tłustych potraw i dużej ilości cukru sprawi, że nie będziecie tak ospali. Zamiast kolejnej kawy, lepiej napić się wody. Kawa wypłukuje z organizmu magnez, a jego niedobór można powodować poczucie zmęczenia.
Wracając do kwestii psychiki – dobrze jest odłożyć aparat na bok i zająć się czymś innym w wolnym czasie. Wiem, że kochacie fotografię i nie potraficie bez niej żyć, aczkolwiek koncentrowanie myśli wokół głównego zajęcia zdecydowanie nie jest odprężające. Może warto przejść się w jakieś przyjemne miejsce, zjeść coś dobrego, spotkać się z przyjaciółmi lub nawet zrobić porządki w mieszkaniu. Grunt to zająć swoją głowę czymś zupełnie niezwiązanym ze zdjęciami. Jeśli śmialiście się kiedyś z szydełkowania, to szybko przestaniecie, gdy spróbujecie – to naprawdę bardzo wciągające!
Co zrobić, gdy dopadł cię kryzys twórczy?
Jeśli mimo wszelkich starań i przez brak czasu jednak art block zagościł w waszej psychice, trzeba go przeczekać. Nie postrzegajcie tego, jako czas na lenistwo (wiem, że byłoby miło), bo kreatywny umysł trzeba cały czas ćwiczyć. Kryzys twórczy to świetny czas na eksperymentowanie z główną dziedziną waszej twórczości lub spróbowanie czegoś nowego.
Zajmujecie się portretami? Spróbujcie się przejść i zrobić kila zdjęć krajobrazowych. Fajnie by było wziąć do tego inny aparat niż codzienne narzędzie pracy – nawet smartfona. Zrobienie dobrego zdjęcia krajobrazowego aparatem w telefonie brzmi jak wyzwanie. Podejmijcie się go i nie szukajcie wymówek. Głównym założeniem podejmowania się nowych rzeczy jest pobudzenie umysłu do postrzegania fotografii w inny sposób, niż schemat wypracowany przez lata.
Jakkolwiek dziennie to nie brzmi – świetnym sposobem jest ponarzekanie sobie. Po prostu warto czasem z kimś pogadać, przyznać się do blokady. Można też napisać post na blogu, nagrać filmik. W ten sposób możecie nawiązać interakcję z innymi ludźmi, którzy czują się podobnie w danej chwili. Wymiana doświadczeń zawsze podbudowuje.
Wiem doskonale, że podczas kryzysu twórczego, proces zamienia się w wątpliwości i każdy z nas zaczyna twierdzić, że do niczego się nie nadaje, rozmyśla o sprzedaniu sprzętu i zajęciem się np. hodowlą kur w Zimbabwe (tak, naprawdę miałem takie myśli). Nie ma co być dla siebie zbyt surowym. Skoro od długiego czasu macie różnych klientów i przychodzą kolejni – to mówi samo za siebie. Odnosicie sukces i spójrzcie na to z tej strony. Z drugiej strony patrząc – jeśli wasze prace stały się według was gorsze, to znaczy, że coś się w was zmienia. Obserwujcie to i korygujcie na bieżąco.
W ramach walki z art blokiem dobrze jest też wyjść do ludzi i pogadać o swojej pasji. Na pewno w waszych miastach są organizowane większe lub mniejsze kółka fotograficzne, gdzie możecie przyjść i posłuchać, co i jak robią inni. Jakiś czas temu zacząłem organizować spotkania "Foteina" (fotografia + kofeina) we wrocławskiej Cafe Targowa (każda sobota o g. 11:00) i chętnie słucham o podejściu innych artystów. Patrząc na odbitki czuję się znacznie lepiej, zwłaszcza, gdy widzę jak moi nowi znajomi się rozwijają.
Mam nadzieję, że niemoc twórcza szybko wam przejdzie i wrócicie do swoich działań ze zdwojoną siłą. Kryzys to chwilowa sprawa i na pewno niedługo będzie lepiej. Głowa do góry!