Całe zdarzenie miało podczas czeskiego rajdu Podbrdská Rally Legend 2016. W trakcie wchodzenia w zakręt samochód Martina Kdera wypadł z trasy i zaliczył dość efektowny lot. Wtedy kamerka, przyczepiona do przedniej szyby samochodu (oraz szyba), zwyczajnie odpadła i trafiła do kałuży.
Z operatorskiego punktu widzenia był to dość szczęśliwy zbieg okoliczności, ponieważ rejestrator upadł w taki sposób, że jego obiektyw był skierowany do góry i ujął koziołkujące nad nim auto. Filmik, który widzicie na górze jest wersją obrobioną przez Denisa Fefko z dodanym efektem slow motion. Poniżej znajduje się oryginalne nagranie.
Na szczęście podczas wypadku nikt nie odniósł większych obrażeń – Kder i jego pilot wyszli z kolizji cało.