Zarabiają na kotach. Za jeden post można dostać 60 tysięcy złotych

Zarabiają na kotach. Za jeden post można dostać 60 tysięcy złotych
Źródło zdjęć: © © [Monika Małek](https://www.instagram.com/fotografiamonikamalek/)
Justyna Kocur-Czarny

16.02.2020 14:32, aktual.: 26.07.2022 15:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

60 tys. zł - tyle potrafi "zażądać" popularny kot w USA za post na Instagramie. Inny - Nala Cat - wydał własną... książkę. Moda na koci influencing niedługo dotrze i do nas - mówi Marta Dunajko z kotton.pl.

Internet kotami stoi

W kreskówce "Tajne Akta Psiej Agencji" (ktoś ją w ogóle kojarzy?) koty chciały przejąć kontrolę nad światem. W pewnym sensie im się to udało, bo zawładnęły Internetem. Istnieje nawet teoria, według której Internet zrobiony jest z kotów.

The Internet Is Made Of Cats

Pierwszym kotem, który pojawił się w wirtualnym świecie, był zrobiony ze znaków interpunkcyjnych kot Giko. W 2004 roku popularność zyskały memy z kotami. Ich zdjęcia w dziwnych pozach z zabawnym podpisem powstawały niczym grzyby po deszczu. Koty z hełmem z owoców, grube koty, długie koty, koty patrzące na zdjęcie innego kota...

Lista nie ma końca, podobnie jak "The Infinite Cat Project". To projekt, który rozpoczął się w 2001 roku i polega na robieniu zdjęć kota, który patrzy na zdjęcie innego kota, który patrzy na zdjęcie innego kota... Rozumiecie. Aktualnie w kolekcji znajduje się już 1837 zwierząt.

Wraz z pojawieniem się YouTube'a popularność zyskały zabawne filmy z kotami i zaczęły wyłaniać się gwiazdy internetu. W 2010 roku powstał Instagram... i wtedy się zaczęło.

Obraz
© © [Monika Małek](https://www.instagram.com/fotografiamonikamalek/)

Najbardziej znani koci influencerzy

Nala Cat ma na Instagramie ponad 4,3 miliona obserwujących. Wydała książkę i ma własną linię kociego jedzenia. Zapisała się w Księdze Rekordów Guinnessa jako zwierzę z największą liczbą obserwujących. A ty co robisz ze swoim życiem?

Takich przykładów jest więcej. @smoothiethecat - 2,2 mln obserwujących, @iamlilbub - 2,4 mln, @sukiicat - 1,8 mln. Konto Cats of Instagram, które udostępnia najciekawsze zdjęcia i filmiki z tymi zwierzętami ma ponad 11 milionów obserwujących. Jego właściciele w filmie "#cats_the_mewvie" przyznają, iż trudno im wytłumaczyć rodzinie to, że zarabiają na utrzymanie udostępnianiem zdjęć kotów, ale tak właśnie jest.

Loni Edwards jest założycielką pierwszej agencji dla zwierzęcych influencerów. Zrzesza twórców internetowych zajmujących się tą tematyką i pomaga markom znaleźć odpowiednie kanały do promowania swoich produktów. Konto, które ma od 20 do 50 tysięcy obserwatorów może liczyć na wynagrodzenie w kwocie 1000 dolarów za post. Ci, którzy zgromadzili wokół siebie społeczność powyżej miliona, otrzymują średnio 15 tysięcy dolarów (prawie 60 tys. złotych).

To oczywiście stawki w Stanach Zjednoczonych. I zanim podniesie się krzyk, że influencerzy nic nie robią i jak można zarabiać na swoim kocie, to spróbujcie sami zbudować milionową społeczność. Wiele osób, w tym @kittenxlady wykorzystuje popularność do działania na rzecz zwierząt i angażuje się w wolontariat.

Polskie mruczki też są fajne

Milionowe zasięgi i wynagrodzenie za pozowanie w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych za post to raczej nie polskie realia. Ale i na rodzimym podwórku znajdziemy aspirujących kocich celebrytów. Autorka bloga kotton.pl, Marta Dunajko, przewiduje, że moda na koci influencing niedługo dotrze i do nas.

[b]Skąd pomysł na założenie bloga i Instagrama o kocie?[/b]

[url=http://kotton.pl/]Marta Dunajko:[/url] Pomysł na założenie kociego bloga wyniknął przede wszystkim z fascynacji zwierzakami. Najlepiej świadczy o tym fakt, że zakładałam go 9 lat temu, jeszcze sama nie mając kota. Dzięki blogowi chciałam mieć motywację do pogłębiania o nich wiedzy, pisania i robienia zdjęć. Profile na Instagramie i Facebooku założyłam wtedy, gdy postanowiłam oddzielić życie mojego zwierzaka od prywatnego. Szczególnie koci Instagram okazał się świetnym miejscem, by poznawać inne koty... i ich opiekunów, którzy mają podobnego hopla na punkcie “futer”, co ja.

[b]Czy w związku z tą działalnością dostajesz oferty współpracy, odzywają się kocie marki?[/b]

Zapytania są i rzeczywiście w większości dotyczą marek typowo kocich. Odzywają się producenci karm, akcesoriów dla zwierzaków czy środków czystości. Staram się podchodzić do takich współprac odpowiedzialnie, nie pokazuję i nie polecam niczego, czego sama bym nie kupiła lub nie chciała wypróbować. Jako że jestem wymagająca – szczególnie w kwestii żywienia i zdrowia, wpisów sponsorowanych nie ma u mnie dużo. Zawsze też piszę szczerze, jeśli Nikon nie chce korzystać z podesłanych rzeczy. Zdarza mi się też współpracować w szczytnym celu, np. co roku włączam się w akcję edukacyjną dotyczącą pochodzenia ryb w kocich karmach i tych, które lądują na naszych talerzach. Jeśli miałabym przewidywać, co zmieni się w sferze współprac z kocimi influencerami, to będzie to profil marek. Będą to już nie tylko typowe kocie produkty, a szerzej – meble, AGD czy nawet auta, czyli wszystko, co stanowi tło dla kociego influencera.

[b]Jakie cechy musi mieć kot, żeby zostać gwiazdą?[/b]

Wystarczy, że będzie po prostu sobą! Nie ma jednej recepty na kociego influencera, chociaż na pewno łatwiej jest nim zostać, gdy zwierzak jest w jakiś sposób unikatowy – ma niespotykane umaszczenie, siada w dziwnych, “ludzkich” pozycjach, robi śmieszne miny. Ale nie jest to niezbędne – gwiazdami zostają bowiem dachowce, rasowce, koty niepełnosprawne, koty podróżujące na drugi koniec świata i typowe kanapowce, które ruszają się tylko do miski. Pomaga też, gdy koci opiekun ma coś do powiedzenia, umie trafnie skomentować rzeczywistość i podzielić się swoją wiedzą.

[b]Jak myślisz, skąd fenomen kotów w sieci? Czemu chcemy je oglądać?[/b]

Koty są jak sos słodko-kwaśny – to idealne połączenie słodyczy i charakteru, któremu ciężko się oprzeć. Są piękne, urocze, ale też niepokorne i mają ludzi za otwieracze do puszek. Ten dualizm przyciąga.

Czemu koty, a nie psy

Zagadką pozostaje, dlaczego to akurat te futrzaki zyskały tak ogromną popularność. Równie chętnie trzymane pod dachem psy mogą o podobnej sławie jedynie pomarzyć. To właśnie mruczki wpisały się na stałe w kulturę internetu, a reakcje na ich zabawne zachowania łączą ludzi ze wszystkich zakątków globu, odmiennych kultur i poglądów.

Obraz
© © [Monika Małek](https://www.instagram.com/fotografiamonikamalek/)

Koty doczekały się 12 emoji, podczas gdy psy zaledwie dwóch. Przyczyn tego fenomenu należy upatrywać w nieprzewidywalności kotów. To stworzenia, na których sympatię trzeba sobie zapracować. Nigdy do końca nie wiemy, co sobie myślą. Z jednej strony pełne gracji i wyniosłości, potrafią być niezgrabne i rozbrajająco nieporadne. Koty bywają dziwne, wredne, kapryśne. Nie przepraszają za to, jakie są. Relacja z kotem bywa trudna, ale na pewno nie jest nudna.

Autorką zdjęć zamieszczonych w artykule jest Monika Małek. Monika specjalizuje się w fotografowaniu kotów, prowadzi również warsztaty z fotografowania tych milusińskich.

Obraz
© © [Monika Małek](https://www.instagram.com/fotografiamonikamalek/)
Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)