Koniec z losowymi zdjęciami, czyli R.I.P. Rando

Koniec z losowymi zdjęciami, czyli R.I.P. Rando
Joanna Frota Kurkowska

25.03.2014 13:26, aktual.: 25.03.2014 14:30

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Jeszcze w piątek zachwalałam Rando jako ciekawą alternatywę dla różnych zabaw na imprezach lub doskonały sposób na zabicie czasu. Nie było problemu z jej działaniem, wymiana zdjęć szła bez problemów, ale zachęceni recenzją czytelnicy zwrócili uwagę na to, że... Rando nie jest dostępne w App Store. Jak to możliwe?

Owszem, aplikacja nie była idealna, a jej niestabilność doprowadzała mnie czasami do szału, ale żeby od razu ją usuwać? Rando było tym wszystkim, czym Instagram czy inne tego typu serwisy (np. te powiązane z aplikacjami Hipstamatic czy Tadaa) być nie mogły. Skupiało się na anonimowej fotografii chwili, nie trzeba było przystępować do jakichkolwiek społeczności. Jego działanie opierało się na prostym schemacie: robisz zdjęcie, wysyłasz je do serwisu i otrzymujesz w zamian inne. Bez dokładnego adresu zwrotnego, informacji o nadawcy czy komentarza. Wiadomo było tylko, skąd wysłano do nas fotografię.

Dziś serwisy społecznościowe mają swoje antyspołecznościowe odpowiedniki, nikogo nie dziwią tego typu aplikacje, a samo Rando zainspirowało innych do tworzenia podobnych programów (chociażby Lucky). W tym szaleństwie jest metoda, bo jednak trochę przerażający jest fakt, że o poznanej dopiero co na imprezie osobie wiemy dużo za dużo. Znamy preferencje i upodobania, na jakim filmie była w kinie i gdzie jedzie na urlop. Rando było przeciwwagą dla tego typu serwisów, jednym z pierwszych internetowych kamieni próbujących wybić oko społecznościówkom, w których prywatność tak naprawdę nie istnieje.

Twórcy Rando z firmy ustwo, zawodowo zajmują się tworzeniem programów dla innych. Zarabiają na tym, a na takim pomyśle jak Rando bardzo trudno zbić jakikolwiek kapitał. Nie można dołożyć do niego gier, reklam czy aplikacji wewnętrznych. Próbowano wprowadzić opłatę za ściągnięcie aplikacji, ale nie był to dobry pomysł - zainteresowanie aplikacją praktycznie spadło. Specjaliści potwierdzają, że brak pomysłu na zarabianie za pomocą aplikacji był jednym z powodów, dla których rozważano jej zamknięcie. Bezpośrednia przyczyna okazała się jednak zupełnie inna, choć do bólu klasyczna. Rando zabił internetowy spam.

Tak wygląda przeglądanie zdjęć (po lewej) oraz ich robienie (po prawej).
Tak wygląda przeglądanie zdjęć (po lewej) oraz ich robienie (po prawej).

Rosyjski programista stworzył aplikację automatycznie wysyłającą fotografie na serwer. Okazało się, że ma ona jedną poważną wadę: brak limitu fotografii, które może wrzucić użytkownik. Czy było to 1000 czy 100 na minutę - Rando nie miało ograniczeń. Rosjaninowi udało się ich wgrać ok. 50 000. Akcja zakończyła się dla niego banem, który bezproblemowo obszedł, a potem podzielił się swoim spamującym skryptem z innymi użytkownikami. Na efekty nie trzeba było czekać. Serwery wyłączono, a wraz z nimi aplikację. Czasu i pieniędzy na ulepszenie zabezpieczeń zabrakło.

W wywiadzie dla opiniotwórczego portalu Techcruch twórcy poinformowali, że bardzo chętnie oddadzą Rando komuś, kto naprawi wszystkie błędy aplikacji i będzie miał pomysł, jak ją uatrakcyjnić. Oby nastąpiło to jak najszybciej!

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)