Ed Hetherington wyjechał do Zimbabwe, aby fotografować dziką przyrodę. Sprawy przybrały nieoczekiwany obrót, kiedy jeden z jego aparatów wpadł w łapy lwa. Hetherington zauważył lwicę, która po zabiciu bawołu oddaliła się na chwilę, aby napić się wody.
Korzystając z okazji, ustawił w pobliżu Canona 5D Mark II z obiektywem szerokokątnym i schował się w bezpiecznym miejscu z drugim aparatem. Dziki kot niespodziewanie stwierdził, że lustrzanka będzie lepszym posiłkiem niż bawół. Aparat zdążył zrobić kilka zdjęć, po czym został uprowadzony i prawie schrupany przez lwicę. Zdjęcia udało się uratować, jednak sam aparat wyszedł z tej przygody mocno pokiereszowany.
Historia z aparatem i lwem błyskawicznie stała się hitem Internetu. To niejedyny przypadek z ostatnich dni, kiedy aparat zaczął nieoczekiwanie żyć własnym życiem. Szwajcarski fotograf Alessandro Della Bella pracował nad time-lapse'em nocnego nieba – ustawił trzy lustrzanki w terenie, który uznał za bezpieczny, a sam poszedł na imprezę.
Kiedy wrócił na miejsce, okazało się, że jeden z aparatów został skradziony, a ponieważ wciąż był w trakcie pracy, zarejestrował własne porwanie i twarz winnego. Złodziej nie był zbyt ostrożny i paradował po okolicy z lustrzanką, dzięki czemu został złapany jeszcze tej samej nocy. Time-lapse Della Belli tymczasem udał się całkiem dobrze – rezultat można zobaczyć na poniższym filmie:
Helvetia's Dream from Alessandro Della Bella on Vimeo.
Jedną z najbardziej niesamowitych przygód ostatnich tygodni jest historia Kanadyjki Karen Gwillim, która zauważyła nietypowo wyglądającego kormorana, który wyglądał, jakby był w pułapce. Na jego szyi wisiała mała cyfrówka. Gwillim zabrała aparat kormoranowi (ptakowi nic się nie stało), a po wysuszeniu okazało się, że na karcie SD pozostało 239 zdjęć z wyprawy na ryby.
Kanadyjka poinformowała o swoim znalezisku na Facebooku, ogłaszając, że poszukuje właściciela zguby. Temat podchwyciła telewizja, dzięki czemu aparat wrócił w prawowite ręce – niejaki Frank Resendes osiem miesięcy wcześniej upuścił aparat do wody. Nie spodziewał się, że zguba wróci do niego dzięki ciekawości pewnego ptaka.
Źródło: PetaPixel