Tajlandia boryka się z ogromną biedą. Zawodnicy zwykle utrzymują swoje rodziny. Najgorsze jest to, że często nie mają oni nawet 10 lat. Boks jest jedyną okazją na zdobycie pieniędzy więc rodzice posyłają swoje dzieci do szkół Muay thai i pozwalają, żeby chłopcy i dziewczynki walczyły w ringu między sobą.
Walki juniorskie to jednak inna sprawa. Dopóki zawodnicy nie osiągną wysokiego poziomu, są zależni od swoich trenerów, a ich wynagrodzenie może wynosić zaledwie 500 bahtów za walkę.
Rząd Tajlandii pod naciskiem różnych organizacji podejmuje wysiłki, aby chronić dzieci. Oficjalnie na ringu walczyć mogą zawodnicy od 15 roku życia. Lokalne społeczności jednak stawiają opór. Walki to ich jedyna droga do wyjścia z ubóstwa.