Roger był w trakcie robienia zdjęć do swojej książki, poświęconej zagrożonym wyginięciem lwom afrykańskim. Jako miejsce zdjęć wybrał rezerwat Tswalu Kalahari w RPA - największy prywatny rezerwat o powierzchni ponad 100 tysięcy hektarów oraz jedna z ostoi lwa afrykańskiego, którego liczebność spadła ostatnio do około 19 000 sztuk. Roger zauważył trzy osobniki, nastawił swoją kamerę i szybko uciekł. Zgodnie z planem lwy zbliżyły się do kamery, zainteresowały się nią i zamiast ostrożnie chodzić wokoło nieznanego urządzenia, zaczęły... Zobaczcie sami :)
WIDEOLion at Tswalu Game Reserve Steals My GoPro Action Camera and Shoots a Selfie With It.
Po jakimś czasie lwica zorientowała się, że upolowana kamera nie ma w sobie zbyt dużo mięsa, więc dobrodusznie postanowiła ją pozostawić. Kamerę odebrał czekający na dachu swojego land rovera fotograf. Gdy zobaczył nakręcony przez lwicę film, był zachwycony, a zarazem oszołomiony zdolnościami filmowymi lwów - takiego zachowania nie widział przez 30 lat pracy w parkach narodowych Republiki Południowej Afryki.
Źródło: Gizmodo