Matka zabraniała się bawić na placu zabaw innym dzieciom. Robiła sesje "bombelka"

Kobieta z tej historii zachowywała się naprawdę skandalicznie.
Kobieta z tej historii zachowywała się naprawdę skandalicznie.
Źródło zdjęć: © Grafika ilustracyjna
Marcin Watemborski

29.08.2023 10:15

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Niektórzy rodzicie mają niezdrowy stosunek do swoich i innych dzieci. Z jednej strony uważają, że ich maluch jest najważniejszy, a z drugiej dyskredytują pociechy innych. Świetnym przykładem takiego działania jest matka, która zablokowała plac zabaw dla innych dzieci, bo robiła sesję zdjęciową swojemu maleństwu. Dodajmy, że było to miejsce publiczne, a nie teren prywatny.

Na międzynarodowym forum internetowym Reddit w grupie "Uprzywilejowani ludzie" (ang. "Entitled People") pojawił się interesujący wpis, opowiadający historię "madki"-fotografki, która robiła sesję swojemu "bombelkowi". Niestety nie wiemy, gdzie działa się akcja, ale brzmi, jak coś, co mogłoby wydarzyć się również Polsce.

Użytkownik Reddita, który opisał całą sytuację, zabrał swojego synka do pobliskiego parku, w którym były zagrody ze zwierzętami i bardzo rozbudowany plac zabaw – były tam zjeżdżalnie, huśtawki, a nawet mała ścianka wspinaczkowa. Niestety beztroska zabawa bardzo szybko zamieniła się w koszmar.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Na miejscu bawiło się ok. 30 dzieci. Wtem pojawiła się kobieta z ok. 6-miesięcznym maleństwem. Matka miała pełno gadżetów, jak przeróżne szaliczki, sztuczne kwiaty oraz profesjonalny aparat fotograficzny. Zaczęło się niewinnie – kobieta posadziła na dole zjeżdżalni, ale po chwili zaczęła się irytować, że inne dzieci się tam bawią. Podeszła do rodziców, patrzących na wszystko z boku i zaczęła robić aferę.

Uprzywilejowana matka zażądała od rodziców, by zabrali swoje dzieci, by mogła zrobić zdjęcia. Oczywiście ludzie odmówili, bo przecież plac zabaw służy dzieciom do… zabawy. To nie jest plan zdjęciowy, więc trzeba być świadomym tego, że inni również korzystają z tego miejsca, na dodatek zgodnie z jego przeznaczeniem. Agresorka odeszła.

Wtem zrobiło się jeszcze goręcej. Kobieta zaczęła krzyczeć na dzieci na górze zjeżdżalni. Przerażone maluchy pytały jej o pozwolenie na zjazd. Po chwili matka wzięła jeden z szalików i próbowała przewiązać tak, by dzieci nie mogły zjeżdżać. W pewnej chwili wezbrała w niej niesamowita agresja i wulgarnie krzyknęła do rodziców: "Weźcie stąd te j***ane dzieci, ja tu robię zdjęcia!".

Rodzice zaczęli uspakajać rozjuszoną "madkę", a jeden z ojców poszedł po kogoś z pilnujących parku. Gdy pojawił się zarządca, powiedział matce, że stwarza zagrożenie dla dzieci i prosi, by opuściła park. Podobno jak szła do samochodu ze swoim dzieckiem, wszędzie było słychać krzyki nienawiści i przekleństwa.

Ta sytuacja brzmi absurdalnie, ale pokazuje niebezpieczeństwo. Niektórzy ludzie nie rozumieją, że czasem trzeba odpuścić i nie można robić zdjęć wszędzie, gdzie się chce. Nie bądźmy takimi ludźmi.

Marcin Watemborski, redaktor prowadzący Fotoblogii

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)