Jakość obrazu to dla większości z nas podstawowe kryterium oceny obiektywu, chociaż ostatnio coraz bardziej jestem przekonany, że jakość obrazu powinna współgrać z rzetelnie zaprojektowaną i wykonaną ergonomią. Tu mamy nieoczekiwane połączenie. Obiektyw jest rewelacyjny już od przysłony f/2,8, a referencyjnie ostry przy przysłonach od f/4. Pisząc referencyjnie mam na myśli porównanie generowanego obrazu z mistrzem w swej klasie (do tego systemu) obiektywem Carl Zeiss Sonnar 55 mm f/1,8. Fotografując ten sam obiekt jednym i drugim obiektywem przy przysłonie f/4 czy f/5,6 otrzymujemy taką samą ostrość i ilość szczegółów. Można by szukać różnic i po dłuższych oględzinach można orzec, że w szczególnych warunkach oświetleniowych Sonnar daje miejscami większy mikrokontrast, natomiast Mitakon daje większą plastykę całości obrazu. Idąc dalej - Mitakon jest bardzo ciężki, co wyraźnie obciąża korpus A7, ale bardzo dobrze nadaje się do ręcznego nastawiania ostrości, a Sonnar ma AF i jest lżejszy. Sonnar jest jednak zdecydowanie ciemniejszy od Mitakona i przysłona startowa Sonnar`a czyli f/1,8 to już bardzo poważne przymknięcie w Mitakonie. Czy tak jasny obiektyw „świeci” obwódkami aberracji chromatycznej? Musi świecić! Tak świeci i aberracja chromatyczna jest widoczna ale… Jak na obiektyw o takiej jasności, to uznałbym ilość aberracji za szczątkową. Widać ją, często w połączeniu z „duszkami” nieostrości na pełnym otworze, ale tylko w miejscach gdzie „musi” ona wystąpić, czyli na krawędziach najbardziej kontrastowych elementów. Nie ma tu zjawiska kolorowych niekontrolowanych zafarbów na całych fragmentach np. brzegów kadru. Są fioletowe lub zielonkawe obwódki, które usunąć można tylko jednym, krótkim ruchem suwaka w LR. Co więcej, aberracja zmniejsza się gwałtownie wraz z przymknięciem przysłony jeszcze przed osiągnięciem wartości f/1,4 (pewnie gdzieś na 1,2). Ten stopień zaprojektowania takiej konstrukcji wzbudza u mnie szacunek - ponieważ najlepsze i zarazem najdroższe ultrajasne szkła zawsze oferują dużą aberrację chromatyczną. Dystorsja? Pomijalna i znacznie mniejsza niż w Sonnarze 55 mm f/1,8! Krótko - to bardzo dobry obiektyw, znacznie lepszy niż stałki do lustrzanek o ogniskowej 50 mm, oferujący ponadprzeciętną jakość i co ważniejsze - możliwości twórcze, gdyż stopień separacji obiektu od tła może sięgnąć niespotykanych granic. Po pierwszym dniu zdjęć już wiedziałem, że obiektyw należy lekko przymykać. Głębia i piękny aksamitny bokeh zostają, ale znikają delikatne nieostrości i duszki. Mimo to zdjęcia testowe robiłem na f/0.95 a potem po przymknięciu do f/2,8. To chyba był błąd - wybaczcie - mogłem porobić także na owej wartości idealnej czyli około f/1,2.