Mój kandydat na nieustraszonego fotografa 2009 roku...
Trzeba mieć nie lada szczęście i niesamowite nerwy, aby robić zdjęcia, kiedy tuż obok głowy przelatuje z prędkością 400 km/h dragster, nad którym stracił panowanie kierowca. Moim bohaterem został Andy Willsheer, który robił zdjęcia na torze w Pomonie w Kalifornii.