To miał być kolejny spokojny dzień dla operatora Weather Channel. Bo przecież co może się stać podczas zwykłego zlecenia nagrania statycznego ujęcia wyburzania budynku? O ile operator był w bezpiecznej odległości to chyba nic zwłaszcza, że znaki na niebie i ziemi nie zapowiadały niczego strasznego.
Nie może być nic gorszego niż czynnik losowy, który absolutnie psuje pracę. Pan z WC (dobry skrót) ustawił kamerę na miejscu, zaplanował sobie kompozycję i podpiął wszystkie kabelki jak należy. Nagle robotę diabli wzięli, bo cały kadr idealnie zastawił wielki autobus, który pojawił się zupełnie znikąd!
Jak się domyślacie – transmisja na żywo z wyburzania Georgia Dome zdecydowanie nie poszła najlepiej.