Nie złość fotografa, bo skończysz marnie. Ten biznesmen poczuł to na własnej skórze

Bez wątpienia każdy fotograf w swojej karierze trafił na klienta, który na coś narzekał, był niemiły lub traktował go z góry. Jake Walters współpracował ze znanym brytyjskim biznesmenem Sir Phillipem Greenem. Cóż – jego zdjęcia wizerunkowe pokazują jawnie, co sądzi o nim fotograf.

Nie złość fotografa, bo skończysz marnie. Ten biznesmen poczuł to na własnej skórze
Źródło zdjęć: © © Jake Walters / [Instagram](https://www.instagram.com/mrjakewalters/)
Marcin Watemborski

07.12.2020 | aktual.: 26.07.2022 14:38

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Wszystko zaczęło się w 2005 roku, gdy Jake Walters dostał zlecenie wykonania portretu wizerunkowego Sir Phillipa Greena – prezesa Arcadia Group, ogromnej firmy zajmującej się sprzedażą detaliczną. Podczas robienia zdjęć na balkonie biura biznesmena, ten był bardzo nieprzyjemny dla fotografa oraz jego asystenta, jak relacjonuje artysta. Po 15 latach Walters postanowił ujawnić swoją zemstę.

W trakcie sesji zdjęciowej dla "The Guardian" Jake zdecydował się ustawić Greena między dwoma roślinami wyciętymi w kształt kul. Jak widać na załączonym obrazku, biznesmen w otoczeniu balkonowej zieleni przypomina męskie narządy płciowe, co było celem fotografa. Mimo próby przekonania redaktorów, to zdjęcie jednak nie trafiło do artykułu, na co bardzo nalegał Walters.

We wpisie na Instagramie, fotograf celowo przejęzycza nazwisko prezesa Arcadia Group na "Greed", co oznacza "chciwość". Post zdobył w ciągu 3 dni ponad 45 000 polubień oraz wiele pochlebnych komentarzy, ale czy to zachowanie jest profesjonalne?

Komentarze (2)