Niewiarygodny widok we Włoszech. Nad miastem pojawił się wielki czerwony okrąg

Zjawisko ELVE nad Włochami.
Zjawisko ELVE nad Włochami.
Źródło zdjęć: © Facebook | Valter Binotto
Marcin Watemborski

04.04.2023 10:39

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Zjawisko, które zobaczycie, jest bardzo trudno wyjaśnić. Było ono doskonale widoczne z północy Włoch, patrząc w kierunku południa. Czerwony okrąg górował również nad San Marino. Fotograf Valter Binotto ujął ten przedziwny spektakl świateł.

Valter Binotto ujął zjawisko, które nazywa się ELVE (Emission of Light and Very Low-Frequency due to Electromagnetic Pulse Source). Zajmuje się tym już od 6 lat. Nad Włochami pojawił się ogromny czerwony okrąg, który przyciągnął spojrzenia mieszkańców. Trwał on jedynie ułamek sekundy. Pojawił się na wysokości ok. 100 km i miał ok. 359 km średnicy.

Fotograf tłumaczy, że ujęcie zjawiska konwencjonalnym aparatem byłoby ekstremalnie trudne, o ile w ogóle możliwe. Podczas wystąpienia ELVE emitowane jest światło podczerwone o bardzo słabej sile. Binotto wykorzystał aparat fotograficzny pozbawiony filtra, ograniczającego pasmo światła widzialnego, dzięki czemu mógł ująć wielki czerwony okrąg światła nad Włochami.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Po to, by zrozumieć, ująć zjawisko, Binotto musiał ustawić aparat na czułość ISO 52 200 z maksymalnie otwartą przysłoną f/1.8 w obiektywie Nikkor 20 mm, podpiętym do korpusu Sony A7S. Do aparatu był podłączony rekorder Atmos Ninja, który rejestrował wideo 4K z klatkażem 25 kl./s.

ELVE to niebywałe zjawisko, które jest bardzo rzadką odmianą "duszków" (lub Sprite-ów). Występuje na bardzo dużej powierzchni i wysoko ponad chmurami burzowymi. Naukowcy odkryli ich występowanie w 1990 r. zupełnym przypadkiem za pośrednictwem kamery na przodzie promu kosmicznego.

Wspomniany wcześniej okrąg jest wynikiem silnego impulsu elektromagnetycznego (EMP), który miał miejsce w jonosferze. Wskutek tego gazy zaświeciły bardzo krótkim światłem. Podczas wyładowania napięcie prądu wynosi nawet 300 kiloamperów. Fotograf wspomina, że to pierwsze zjawisko ELVE, które widział. Wcześniej rejestrował tylko "duszki".

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (4)