Niezwykły chemiczny koktajl, który daje drugie życie starym negatywom

Niezwykły chemiczny koktajl, który daje drugie życie starym negatywom21.10.2013 17:40
Niezwykły chemiczny koktajl, który daje drugie życie starym negatywom
Źródło zdjęć: © © Matthew Brandt
Wojciech Gadomski

Fotografowie, którym pomieszała się kuchnia z ciemnią. Dodają keczupu i wybielacza do kąpieli z odbitkami. Niszczą, tworzą eksperymentują.

417830567078483826
Źródło zdjęć: © © Peter Hoffman
417830567078549362
Źródło zdjęć: © © Matthew Cetta
417830567078614898
Źródło zdjęć: © © Rohn Meijer
417830567078680434
Źródło zdjęć: © © Peter Hoffman
417830567078745970
Źródło zdjęć: © © Matthew Cetta
417830567078811506
Źródło zdjęć: © © Rohn Meijer

Nie ma takich akcji w Instagramie, a Hipstamatic jest przy tym nudny. Mowa o starej dobrej ciemni podkręconej chemią, która jest w każdym domu, w lodówce, w szafce pod zlewem czy apteczce. Wybielacz, galaretka, Kret, odświeżacz do powietrza, sos barbecue - prawdziwa chemia fotograficzna, która odmienia negatywy i odbitki. Światłoczuły materiał spryskany albo pomalowany tymi miksturami prosto z marketowej półki odmienia się, żyje nowym kolorowym życiem. Możemy też po prostu dodać keczupu albo Absyntu do wywoływacza, wstrząsnąć i wykąpać w nim odbitkę. Tak rodzi się alchemia fotografii.

Matthew Brandt użył już gotowego chemicznego koktajlu. Cykl "Lakes and Reservoirs" stworzył fotografując zbiorniki wodne. Poza naświetloną klatką z pleneru przynosił do ciemni wodę ze zbiornika wodnego, który fotografował. Powstały niepokojące, toksyczne wręcz radioaktywne krajobrazy.

Peter Hoffman nie zdradza swoich metod. Jego obrazy są pokryte kolorowymi bąblami rozkładającymi nastrojowe krajobrazy sfotografowane na łonie natury.

Matthew Cetta fotograf z Nowego Jorku po wypadku samochodowym wyszedł z szoku pourazowego właśnie, dzięki fotograficznej alchemii. Po traumatycznych przeżyciach dużo gotował i fotografował. Z połączenia tych pasji powstały dziwne kiczowate wielowymiarowe obrazy. Koła samochodów, twarze z plakatów, psychodeliczne krajobrazy. Efekty powstały z dodatkiem np. oliwy, terpentyny, sosów i detergentów...

Holender Rohn Meijer często robi porządki w swoich negatywach - niektóre wyrzuca, innym daje drugie życie. Jego "normalne" zdjęcia to głównie portrety znanych modelek i sesje modowe powstałe przez lata fotograficznych przygód. Odpady z jego kolekcji trafiają do chemicznych zup, których skład jest sekretny. Artysta dzieli się tylko efektami swojej pracy. Porterty ludzi zanurzone w kolorowych sennych chmurach są efektowne i mocne.

Po tej psychodelicznej fotograficznej podróży patrzę na swój smutny komputer i smartfona - narzędzia, które codziennie mi towarzyszą w pracy. Ocieram łezkę wspominając pierwsze fajne chwile z ciemni. Może by tak jakiegoś Krokusa kupić, przeterminowane papiery, chemię, rąbnąć z kuchni Tabasco i się pobawić ze starymi klateczkami… Eh!

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)