Noc wcale nie jest czarna. Ważne odkrycie dla astrofotografów

Noc wcale nie jest czarna. Ważne odkrycie dla astrofotografów
Źródło zdjęć: © © NASA / [YouTube](https://youtu.be/PBJAR3UvSQ)
Marcin Watemborski

27.03.2019 12:12, aktual.: 26.07.2022 15:53

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W naszej kulturze upowszechniło się powiedzenie ”czarny jak noc”. Rzecz ma się tak, że to nie prawda. Noc wcale nie jest czarna, a niebo bez świateł mieni się wieloma kolorami. Świetnie to widać na zdjęciach z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

Powiedzenie ”czarny jak noc” było błędne

”Science Advance” informuje o okryciu, które zmienia nasze postrzeganie kolorów nocy raz na zawsze. Okazuje się, że w górnych warstwach atmosfery ziemskiej – około 80-100 km w górę – pojawia się nieznane nam dobrze źródło promieniowania. Pierwszym kolorem, który można zauważyć są piękne błękity, które są niczym innym jak… świecącymi atomami powietrza!

Jeśli myślicie, że to jonizacja powietrza albo wynik burz magnetycznych – jesteście w błędzie. Błękity na niebie to nie zorza polarna o ciekawej barwie. Okazuje się, że za błękity odpowiada promieniowanie ultrafioletowe Słońca oraz rozgrzane cząstki wiatru słonecznego.

Stunning Aurora Borealis from Space in Ultra-High Definition (4K)

Niestety niebieska poświata nieba jest widoczna tylko ciemną nocą. Za dnia blask Słońca rozbija jej widoczność. Pierwsze wzmianki o tym kolorze pojawiły się już w XIX wieku za sprawą obserwacji Andera Jonasa Ångströma.

Niebo nie jest tylko niebieskie

Gdy spojrzymy na zdjęcia Ziemi robione z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), która stale krąży wokół ziemi od 20 listopada 1998 roku, dostrzeżemy nie tylko błękit, ale również zieleń. Dzieje się tak, ponieważ z poruszonych atomów tlenu ucieka energia, co wyzwala emisję zielonego koloru ponad niebieskim.

Kolejnymi kolorami nieba są żółty i pomarańczowy, które biorą się z atomów sodu. Wszystkiego dopełniają wzbudzone cząsteczki tlenu oraz wolne grupy wodorotlenowe, które biorą się ze zderzeń ozonu (O3) oraz wolnych atomów tlenu (O) i wodoru (H). Wynikiem tej walki na nieboskłonie są kolory: niebieski dla tlenu oraz czerwony dla wodoru.

Sedno nowego odkrycia zadziwia

Konstantinos Kalogerakis doszedł do wniosku, że cząsteczki tlenu wyświecają dość sporo energii, która pochodzi z nieznanego źródła. Przeanalizował pomiary z rakiet stratosferycznych z 1982 i 1998 roku.

Wniosek Kalogeraisa jest prosty – cząsteczki tlenu zabierają energię od grup węglowodorowych wprawionych już w ruch. Dzieje się to za pośrednictwem wolnych atomów tlenu. Zjawisko odbywa się w wysokiej atmosferze, ale póki co nie wiemy dokładnie jak wszystko przebiega. Grecki astronom wyznaczył nowy kierunek badań, ale to absolutnie nie przeszkadza nam w tym, by podziwiać piękno świateł na niebie.

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)