Organizatorzy akcji Photographic Association of Toledo po raz pierwszy napisali o niej na początku kwietnia. Wtedy nie zgłosiło się wielu chętnych. Pierwsze testy nie przyniosły dobrych rezultatów. Głównym problemem było, jak oświetlić obiekt o powierzchni ponad 100 kilometrów kwadratowych. Z czasem zaczęło zgłaszać się coraz więcej osób. Toczyły nawet się rozmowy o zastosowaniu rozwiązań znanych z fotografii astronomicznej.
Postanowiono podzielić obszar kadru na strefy. Każdy z fotografów miał swoje kilka metrów, które musiał w krótkim czasie oświetlić za pomocą lampy błyskowej. Zagęszczenie fotografów było różne, a w danym miejscu musiała się znaleźć odpowiednia liczba fotografów z lampami, aby móc doświetlić dane miejsce. Migawka każdego aparatu była otwarta na ponad 5 minut, co pozwoliło każdemu na wyzwolenie kilkudziesięciu błysków.
Autorzy finalnego efektu podają jako ciekawostkę, że złożenie zdjęcia w Photoshopie zajęło ponad 9 godzin, a sam obraz składał się z połączonych 9 zdjęć o łącznej wadze 1,7 GB. Jestem pod wrażeniem tego typu akcji, logistyczne ogarnięcie takie przedsięwzięcia wymagało wiele wysiłku, a efekt jest powalający.
Źródło: Strobist