Eddie Gault, australijski członek ekspedycji na Antarktydę, zostawił swój aparat na lodzie i był cały czas włączony. Mężczyzna w tym czasie znajdował się w Auster Rookery, tuż obok stacji badawczej Australia's Mawson. Cóż, nie trzeba było dużo czasu, by ciekawskie pingwiny, które były w pobliżu, zainteresowały się sprzętem i wykorzystały okazję do zrobienia selfie.
Penguin selfie offers bird’s eye view
Ciekawe, co będzie z prawami autorskimi do zdjęcia. Jak widać na filmiku, pingwiny nie włączyły nagrywania, a jedynie podeszły zainteresowane do aparatu. Nie wiem, czy pamiętacie historię fotografa Davida Slatera i małpiego selfie. W tamtym przypadku mężczyzna, dzięki organizacji PETA, stracił niemalże wszystko, bijąc się o prawo do zdjęcia.
O rozwoju sprawy małpiego selfie możecie przeczytać poniżej: