Polak potrafi – wykonujemy 2 miliardy zdjęć miesięcznie

Polak potrafi – wykonujemy 2 miliardy zdjęć miesięcznie21.06.2013 10:35
© kooklanekookla / Flickr / Crealive Commons
© kooklanekookla / Flickr / Crealive Commons
Wojciech Gadomski

Czy trzeba bać się FOLO, co robimy ze swoimi zdjęciami i dlaczego pada aż tyle matryc?

[solr id="fotoblogia-pl-71114" excerpt="1" image="1" words="20" _url="http://fotoblogia.pl/1589,smartfon-z-zaawansowanym-aparatem-przyszlosc-czy-chwilowa-moda" _mphoto="nokia-808-pureview-i-gal-474fcce.jpg"][/solr][block src="solr" position="inside"]2968[/block]

Co Polacy robią ze swoimi zdjęciami? 64 % naszych rodaków umieszcza w Internecie zdjęcia zrobione przez siebie w tydzień po ich zrobieniu. 10 % z tych 2 miliardów zdjęć trafia do sieci 60 sekund po naciśnięciu spustu migawki. 22 % zdjęć nigdy nie trafia do Sieci - to fotografie leniuszków którzy uważają, że udostępnianie zdjęć jest czasochłonne i skomplikowane.

© zeevveez / Flickr / Crealive Commons
© zeevveez / Flickr / Crealive Commons

I tak, dwudziestolatkowie (18 - 24 lata) najchętniej fotografują siebie, siebie i jeszcze raz siebie (31 % zdjęć). Robimy zdjęcia po to, żeby zaraz się nimi pochwalić na fejsbuczku. Okazuje się też, że dziewczyny robią więcej autoportretów, niż chłopaki. Panie poza sobą lubią też fotografować swoje psy, koty, króliczki i inne zwierzątka czworonożne. Ponad połowa naszej starszyzny (wiek +55) wrzuca zdjęcia na Facebooka, ale nie wiemy już niestety co jest tematem ich fotografii.

Angielskie kciuki i hiszpańskie usta

Zlecone przez firmę Samsung badanie na grupie 3000 osób, wykonano przed wprowadzeniem na rynek modelu Samsung NX300. Poza Polską objęło Francję, Hiszpanię, Niemcy i Włochy. Każda narodowość ma swoją ulubioną pozę do zdjęć. Co czwarty francuz to czysty seks, fotografując się zachęcająco puszczają oko do obiektywu. 27% Włochów robi "jazz hands" czyli rozczapierzone paluszki zwrócone do obiektywu. Hiszpanie zmysłowo wydymając usta robią dzióbaska (29%). Brytyjczycy fotografują się z kciukami do góry "how cool is that?!". My (35 % Polaków) z Niemcami (31%) trzymamy sztamę i pokazujemy paluchami w obiektyw.

Czy warto bać się FOLO?

Przedstawiciele koreańskiego producenta uważają, że wielu z nas cierpi na FOLO (z języka angielskiego „fear of living offline”), czyli "strach przed byciem offline". Syndrom kompulsywnego fotografowania i udostępniania zastąpił lub uzupełnia FOMO – ("fear of missing out") - lęk przed przegapieniem.

[solr id="fotoblogia-pl-71705" excerpt="1" image="1" words="20" _url="http://olga.drenda.fotoblogia.pl/1579,zobacz-najlepsze-zdjecia-2013-roku-zrobione-iphoneem-galeria" _mphoto="kim-hanskamp-71705-221x1-fae0ac2.jpg"][/solr][block src="solr" position="inside"]2969[/block]

Nie wiem czy "strach" to dobre określenie - przecież my się niczego nie boimy, po prostu świerzbią nasz paluszki. Spotykamy się w kawiarni cyk słitfocia na fejsbunia! Udało nam się ugotować jajko na półmiękko - znajomi wiedzą o tym zanim je zjemy. Nasz kotek leży w dziwnej pozycji – ciach na instagramka i lajki lecą. Może gdzieś tam ludzie się boją, u nas to chyba zbiorowa autoterapia. Manifestacja miłości własnej. Polsko wyemancypuj się, w przyszłym miesiącu zrobimy 4 miliardy zdjęć, wszak wakacje za pasem!

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)