W okolicach miejscowości Tuscon w stanie Arizona (USA) znajduje się fascynujące miejsce — cmentarzysko samolotów wojskowych. Jest to największy tego typu obszar w całych Stanach Zjednoczonych. "The Boneyard", jak nazywana jest baza, gromadzi prawie 4000 maszyn. Co ciekawe niekorzystne warunki nie zniszczyły ich zbytnio, ponieważ wcześniej ktoś o nie zadbał.
Teren cmenatarzyska 309. Grupy Utrzymania i Konserwacji przyciąga uwagę. Jest on częścią bazy wojskowej Davis-Monthan Air Force Base. Można tam znaleźć samoloty wycofane ze służby w siłach US Air Force, US Coast Guard, US Navy i US Marine Corps. Nie wszystkie są niesprawne. Wiele maszyn poddano wnikliwej konserwacji, a inne służą jako źródło części zamiennych. Powstanie bazy nie jest jednak przypadkowe.
Od zakończenia II wojny światowej siły zbrojne USA zmagały się z problemem ogromnej liczby samolotów. Po światowych działaniach bojowych zaledwie ok. 20 proc. maszyn nadawało się jeszcze do użytku. Dodatkowo nowa technologia — napęd odrzutowy — skutecznie zastąpiła starsze samoloty z napędem tłokowym, które dominują na cmentarzysku. To ogromne składowisko militarnej historii USA.
Baza Davis-Monthan powstała już w 1925 roku. W czasie II wojny światowej służyła jako Centrum Szkolenia i Zgrywania Załóg Bombowych. Po wojnie postanowiono przekształcić ogromny teren bazy w coś innego. Zaczęto tam przechowywać nieużywane samoloty, a korzystne warunki klimatyczne — stabilna temperatura i wilgotność na poziomie 20-30 proc. - sprawiły, że maszyny nie ulegały szybkiemu zniszczeniu. Dodajmy do tego wysokiej klasy środki zabezpieczające.
309 Grupa Utrzymania i Konserwacji wciąż działa na terenie bazy. Kiedy jakakolwiek maszyna powietrzna dołącza do ich szeregów, istnieje nadzieja, że w przyszłości wróci ona do służby lub zostanie sprzedana na aukcji. Po dostarczeniu samolotu na teren bazy mechanicy opróżniają jego układ paliwowy i wypełniają go olejem, aby zapobiec korozji. Następnie maszyna przechodzi gruntowny przegląd i jest pokrywana kokonem z plastiku i kauczuku, który zapewnia ochronę przez co najmniej 10 lat. Natomiast pojazdy, które mają powrócić do służby w ciągu 4 lat, są pokrywane specjalną folią zamiast kauczuku.
Zdjęcia wykonane przez Bernharda Langa powstały z pokładu cywilnego samolotu. Fotograf przemierzał przestrzeń nad bazą, starając się znaleźć najbardziej malownicze ujęcia maszyn. Jego fotografie ukazują niezwykłą staranność, z jaką wojsko traktuje te maszyny. Nie ma przypadkowego ułożenia — wszystko harmonizuje ze sobą doskonale, tworząc niesamowite wzory i kompozycje, co na zdjęciach wygląda zjawiskowo.