Irina Werning, odpowiadając na powszechną tęsknotę za tym, co było, oraz wykorzystując zamiłowanie do przeglądania starych fotografii, stworzyła projekt Back to the Future. Tak, powraca w nim do przyszłości... Jakkolwiek zawile to brzmi, tak to właśnie wygląda.
A sam projekt Back to the Future, gdy tylko ukazał się w sieci, rozszedł się wirusowo i odbił echem. W Internecie pojawiło się mnóstwo ujęć inspirowanych pracą Iriny. Świadczą one o tym, jak chętnie zagłębiamy się w naszą przeszłość. Potrafimy z uśmiechem podejść do nietrafionych ciuchów z czasów liceum i karykaturalnych fryzur. „Większość bohaterów umiała się z siebie śmiać. To chyba największa cnota człowieka” - mówi Irina Werning.
Irina Werning, odpowiadając na powszechną tęsknotę za tym, co było oraz wykorzystując zamiłowanie do przeglądania starych fotografii, stworzyła projekt Back to the Future. Tak, cofa w nim do przyszłości... Jakkolwiek zawile to brzmi, tak to właśnie wygląda.
Przepis na powrót jest taki: weź swoje stare zdjęcie, takie, na którym masz może ze 3 latka, koszulkę ubrudzoną lodami Bambino. Na fotografii dumnie prezentujesz pierwszy składak, a starsza siostra z natapirowanym włosem robi balony z gumy Donald. Znajdź taką samą, albo podobną koszulkę, ubrudź ją lodami, natapiruj siostrę, kup na giełdzie rower firmy Romet. Teraz czas na ustawienie sceny. Usadź aktorów, z sobą na czele, w pozach dokładnie odzwierciedlających zdjęcie sprzed czasów kolorowej telewizji. Pstryk i voila!
W każdym starym zdjęciu jest zapisanych tyle wspomnień, na ile oglądający sobie pozwala. Irina przebyła świat w przeróżnych kierunkach. Odwiedziła Indie, Japonię, Anglię, Argentynę, spotykając się z ludźmi, przetrząsając ich szafy i albumy. Każdy z chętnych do odtworzenia starego zdjęcia ze swojej kolekcji z zamiłowaniem szperał w starych pudłach i walizkach, aby odnaleźć podobne ubrania, pozwalał eksperymentować z włosami, aby odtworzyć fryzurę sprzed wielu lat. Wszystkie fotografie zrealizowane w 35 krajach, Werning zebrała w całość i opublikowała w formie książki.
A sam projekt Back to the Future , gdy tylko ukazał się w sieci, błyskawicznie rozszedł się wirusowo i odbił gromkim echem. W internecie pojawiło się mnóstwo ujęć inspirowanych pracą Iriny, które pokazały jak chętnie zagłębiamy się w naszą przeszłość i potrafimy z uśmiechem podejść do nietrafionych ciuchów z czasów liceum i karykaturalnych fryzur. „Większość bohaterów potrafiła się sama z siebie śmiać. To chyba największa cnota człowieka” - mówi Irina Werning