Sarlota Ban mówi: "Nie jestem dobra w mówieniu o sobie, wolę rozmawiać zdjęciami.
Każdy, kto odwiedzi schronisko i zaopiekuje się małym psiakiem, otrzyma cyfrową pamiątkę".
Technik cyfrowej obróbki uczyła się sama, a każdemu zdjęciu poświęca od kilku godzin nawet do kilku dni. Jej prace zyskały uznanie m.in. w Polsce, Francji, Luksemburgu i oczywiście na Węgrzech.