Po zaginięciu radioaktywnego aparatu teksańska służba zdrowia wydała oświadczanie, w którym poinformowała, że ryzyko wystawienia na szkodliwe promieniowania nie jest duże. W środku kapsuły jest zabezpieczony materiał, a dookoła jest specjalna warstwa chroniąca przed działaniem pierwiastka.
Zaginiony aparat rentgenowski ważny ponad 24 kg i jest wykorzystywany w przemyśle. Firmy budowlane wykorzystują ją do radiograficznego obrazowania pęknięć lub ubytków w ścianach itp. Wszystko po to, by móc zadbać o trwałość konstrukcji na długie lata i przewidzieć potencjalne problemy.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOCzy warto kupić smartfon Vivo X90 Pro?
Urządzenie należące do firmy Statewide Maintenance Company, zajmującej się pracami konserwacyjnymi, zaginęło w czwartek 9 marca 2023 roku i ostatni raz widziano je w Houston przy Little York Road 4040. Pracownicy firmy połączyli siły z przedstawicielami służby zdrowia w poszukiwaniach, lecz na razie nie dały one skutków. Absolutnie nikt nie wie, gdzie podział się aparat.
Problem polega też na tym, że właściciel urządzenia nie zdradza, w jaki pierwiastek promieniotwórczy zostało ono wyposażone. Przeważnie takie aparaty działają na bazie irydu (Ir-192) lub selenu (Sn-75). Jak podaje Wirtualna Polska, osłonę aparatu tworzy obudowa ze zubożonym uranem (DU, ang. depleted uranium).
Cena zaginionego aparatu to 15-20 tys. dolarów, czyli 66-88 tys. złotych. Nic więc dziwnego, że firma konserwacyjna chce odzyskać sprzęt jak najszybciej. Tym bardziej, że stanowi on podstawę działania biznesu. Statewide Maintenance Company oferuje 3 tys. dolarów (ok. 13 tys. zł) za zwrot zguby.