Roni Landa to artystka z Izraela, a jej kompozycje wyglądają, jak zrobione z mięsa. Spokojnie – nie padł tu nawet kawałek surowego mięsa. Wszystko to kreacje, stworzone ze sztucznych materiałów, a mają one na celu wprawienie widza w osłupienie i wyzwolenie dyskomfortu. Na jej pracach znajdziecie inspiracje zaczerpnięte z klasycznej martwej natury oraz motywy przypominające o śmierci i przemijaniu, zgodnie z myślą ”memento mori”.
Artystka próbuje zbadać za pomocą swojej sztuki złożoność ludzkiej natury. Według tego, co pisze w swoim oświadczeniu, jej pragnieniem jest spotkanie ze śmiercią twarzą w twarz, co ma być formą poradzenia sobie z problemami z dzieciństwa. Wszystko to za pomocą artystycznej swobody.
Trzeba przyznać, że ta forma sztuki jest naprawdę przerażająca i wzbudza niepokój. Ale właśnie o to chodzi Roni. Niepokój buduje formę dialogu z odbiorcą sztuki – z jednej strony jest to powierzchowne odczucie, z drugiej (po zagłębieniu się w tematykę dzieł) są to poważne myśli, refleksje.
Więcej prac Roni możecie znaleźć na jej stronie internetowej.