Rzekomy następca Noct Nikkora jako mistrz sztuki i Sigma z serii artystycznej jako mistrz techniki. Testuje Jarosław Brzeziński

Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Paweł Baldwin

02.05.2015 06:35, aktual.: 26.07.2022 19:37

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

AF-S Nikkor 58 mm f/1,4G i Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Żaden z tych obiektywów nie jest nowością: AF-S Nikkor 58 mm f/1,4G został wprowadzony na rynek pażdzierniku 2013 roku a Sigma 50 mm f/1.4 DG HSM serii „Art” – w styczniu 2014 roku; jednak gdy zaproponowano mi porównanie tych dwóch „standardów”, nie wahałem się ani chwili. Sigmę znam i wiem, jak jest znakomita. Z Nikkorem nie miałem nigdy do czynienia, ale za to miałem przez kilka lat - zanim mi go ukradziono - Noct Nikkora 58 mm f/1,2, na którego następcę niektórzy „namaścili” rzeczonego AF-S Nikkora 58 mm f/1,4G. Moim zdaniem nie do końca słusznie.

Noct Nikkor 58 mm f/1.2 AiS.© Jarosław Brzeziński
Noct Nikkor 58 mm f/1.2 AiS.© Jarosław Brzeziński

Wypuszczony na rynek w 1977 roku wraz z lustrzanką Nikon Photomic A obiektyw, Noct Nikkor 58 mm f/1,2 w wersji Ai został zaprojektowany tak, aby umożliwić robienie zdjęć nocnych przy pełnym otworze przysłony oraz ułatwić astrofotografię. Noct był produkowany do roku 1997, a jedyna zmiana jakie zaszła przez te 20 lat to uaktualnienie do wersji AiS (rok 1982) połączone z przejściem z siedmio- na dziewięciolistkowy mechanizm przysłony. Na tle dominujących wówczas obiektywów standardowych o tradycyjnej konstrukcji Nocta wyróżniała przednia, ręcznie polerowana soczewka asferyczna, korygująca wady optyczne jasnych obiektywów, w szczególności aberrację komatyczną, która wyraźnie zakłóca obraz w nocnej fotografii i astrofotografii, gdzie występuje duży kontrast między punktowym źródłem światła, a ciemnym tłem. W tamtych czasach używano metody ręcznego polerowania soczewki dla uzyskania powierzchni asferycznej; wymagało to zatrudnienia wysoce wyspecjalizowanych techników, bardzo dokładnej kontroli i testów każdego egzemplarza obiektywu. Dlatego pomimo pozornego podobieństwa do Ai Nikkora 50mm f/1.2, cena Nocta była trzy razy wyższa w czasach, gdy obydwa obiektywy produkowano równolegle. W 11-letnim okresie produkcji sprzedano jedynie około 10.000 egzemplarzy Nocta. Jednak wkrótce po zaprzestaniu produkcji wokół obiektywu zaczęła narastać legenda. Czasem tworzyli ją nieliczni posiadacze - zawodowi fotografowie, częściej upajający się jego opisami amatorzy. Nie bez wpływu było to, że w serii obiektywów z autofokusem Nikon nigdy nie stworzył optyki o jasności f/1,2. Tym samym coraz częściej pojawiały się powtarzane opinie, jak wspaniały był Noct, jak niepowtarzalnej jakości obrazy tworzył chociaż niewiele było dostępnych przykładowych zdjęć Ceny Nocta zaczęły rosnąć a potem poszybowały w górę. A „Nikoniarze” czekali na jego następcę z autofokusem.

Kilka zdjęć z Noct Nikkora 58 mm f/1.2 AiS.  Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński
Kilka zdjęć z Noct Nikkora 58 mm f/1.2 AiS. Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński

Dlaczego nie uważam AF-S Nikkora 58 mm f/1,4G za następcę Nocta? Sytuacja zmieniła się diametralnie od 1977 roku, Wtedy soczewka asferyczna była egzotyką; teraz właściwie każdy producent „wkłada” w jasne obiektywy po kilka soczewek o niezwykłych właściwościach - asferycznych, o wysokim współczynniku refrakcji, czy niskiej dyspersji. Wtedy fotografowano na filmach, głównie o niskich czułościach, więc w astrofotografii szansę miały tylko superjasne obiektywy; teraz jasność nadal jest tam ważna, ale możliwość rejestrowania niezaszumionych obrazów przy ekwiwalentach czułości rzędu ISO 1600 i wyższych w nowoczesnych lustrzankach cyfrowych sprawia, że obiektywy o jasności f/2,8 są wystarczające. Ogniskowa 58 mm – nieco odstająca od zazwyczaj stosowanej 50mm, czy 55 mm – i mimo, że taka sama jak w Noct Nikkorze, w erze cyfrowej moim zdaniem wskazuje na inne przeznaczenie obiektywu. Śmiem twierdzić, że jest to głównie optyka portretowa. Nikon chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: na pełnoklatkowej lustrzance 58 mm nadaje się do ujęcia połowy postaci; na formacie APS-C obiektyw daje ekwiwalent pola widzenia obiektywu 85 mm, czyli zdecydowanie portretowego.

AF-S Nikkor 58 mm f/1.4G.© Jarosław Brzeziński
AF-S Nikkor 58 mm f/1.4G.© Jarosław Brzeziński

W pierwszej chwili chciałem od razu zdyskredytować Nikkora. Spora obudowa okazała się nieproporcjonalnie lekka, a majaczący w jej głębi człon optyczny jest dość niewielki. Sigma jest ogromna i ciężka jak na optykę o ogniskowej 50 mm i jasności f/1,4, ale tam przynajmniej jest mnóstwo metalu i szkła. Nic dziwnego – aby uzyskać świetne osiągi, zamiast typowej dla „standardów” konstrukcji optycznej wykorzystano układ charakterystyczny dla obiektywów szerokokątnych do lustrzanek, czyli „retrofokus”. Wystarczy porównać liczbę soczewek w obydwu testowanych obiektywach: Nikkor ma ich 9, Sigma – aż 13. Uznałem, że Nikkor to taka „wydmuszka” a wielkość obudowy ma uzasadnić wysoką cenę i przekonać nas, że mamy do czynienia z poważną optyką. Moje negatywne wrażenia spotęgowały pierwsze robione z ręki portrety oglądane na bieżąco na wyświetlaczu aparatu – zdjęcia robione na „pełnej dziurze” nie miały tej ostrości – potocznie zwanej „żyletą” - do jakiej przyzwyczaiły mnie nowoczesne szkła Nikona. Gdy przymknąłem obiektyw, aby zarejestrować ostro dwie twarze znajdujące się na tylko nieco innych planach (różnica wynosiła kilka centymetrów) – jedna z twarzy była bardzo wyraźnie nieostra. Uznałem, że jest jakiś problem z autofokusem – wyglądało na to, że może obiektyw wymaga drastycznej mikrokalibracji i to na obydwu korpusach, jakich używałem do zdjęć (Nikon D800 oraz Nikon Df).

Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński

Przystąpiłem zatem do metodycznych testów dystorsji, winietowania, ostrości posługując się solidnym statywem, Nikonem D800, wężykiem spustowym, wstępnym podnoszeniem lustra, a ostrość ustawiałem zawsze w trybie Live View przy maksymalnym powiększeniu, co całkowicie niweluje problemy systemu autofokusa. Po zgraniu zdjęć i ich wstępnym obejrzeniu uznałem, że Sigma bije Nikkora na głowę, a przy znacznej różnicy w cenie na niekorzyść produktu Nikona, trzeba by się z głupim zamienić na rozumy, żeby w ogóle rozważać jego zakup. Jednak testy ostrości Nikkora dały tak przedziwne wyniki, że zacząłem je dokładniej analizować i czytać więcej o tym obiektywie. I nagle mnie olśniło! W ostatnich latach Nikon czasem - zamiast konkurować w zakresie najwyższych osiągów – podąża ścieżką walorów estetycznych. Tak było w przypadku designu aparatu Nikon Df; tak jest w przypadku obrazu tworzonego przez AF-S Nikkora 58 mm f/1,4G.

Nikkor 58 mm f/1.4G i Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Nikkor 58 mm f/1.4G i Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński

Jak się okazało, klucz do odkrycia szczególnych cech Nikkora leżał w testach ostrości. Zauważyłem, że przy f/1,4 środek obrazu jest ostry, ale ma nieco obniżony kontrast (i to powoduje, że ludzie nie widzą „żylety), natomiast brzeg jest nieco słabszy. Jednak przedziwny skutek wywołuje przymykanie – o ile na środku poprawia się kontrast, co jest normalne, to ostrość na brzegach – wbrew zasadom – pograsza się od f/2, przez f/2,8, osiągając najgorszy wynik przy f/4 i f/5,6 a potem szybko poprawia się przy f/8 i staje świetna przy f/11. To niestandardowe zachowanie. I tu dochodzimy do podobieństwa do Noct Nikkora. W przeciwieństwie do większości obiektywów standardowych, Noct wykazuje dość znaczną krzywiznę pola, która powiększa się tym bardziej, im bliżej ustawiona jest ostrość. Tak poważna krzywizna pola wyjaśniała dlaczego Noct osiąga słabe wyniki w testach: brzegi obrazu są poza płaszczyzną ostrości w okolicach pełnego otworu przysłony przy fotografowaniu tablic testowych.

[u]Ostrość[/u]

Pełen kadr do testu ostrości. Przysłona f/11, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Pełen kadr do testu ostrości. Przysłona f/11, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/1,4, środek obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Obydwa obiektywy są ostre, ale Nikkor ma nieco niższy kontrast.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/1,4, środek obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Obydwa obiektywy są ostre, ale Nikkor ma nieco niższy kontrast.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/2, środek obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Przy f/2 środek obrazu z obydwu obiektywów jest równie ostry i kontrastowy.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/2, środek obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Przy f/2 środek obrazu z obydwu obiektywów jest równie ostry i kontrastowy.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/11, środek obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Od f/2,8 obydwa obiektywy są super ostre i kontrastowe.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/11, środek obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Od f/2,8 obydwa obiektywy są super ostre i kontrastowe.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/1,4, brzeg obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Sigma ma ostre brzegi obrazu już od pełnego otworu; brzegi Nikkora są nieco gorsze.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/1,4, brzeg obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Sigma ma ostre brzegi obrazu już od pełnego otworu; brzegi Nikkora są nieco gorsze.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/2, brzeg obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Obraz z Sigmy jeszcze się poprawia, natomiast brzegi Nikkora pogarszają się.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/2, brzeg obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Obraz z Sigmy jeszcze się poprawia, natomiast brzegi Nikkora pogarszają się.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/4, brzeg obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Brzegi obrazu z Sigmy są już fantastyczne natomiast obraz brzegowy z Nikkora osiąga najgorszy wynik.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/4, brzeg obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Brzegi obrazu z Sigmy są już fantastyczne natomiast obraz brzegowy z Nikkora osiąga najgorszy wynik.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/11, brzeg obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Sigma jest nadal rewelacyjna a; brzegi Nikkora poprawiają się do świetnej wartości.© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/11, brzeg obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Sigma jest nadal rewelacyjna a; brzegi Nikkora poprawiają się do świetnej wartości.© Jarosław Brzeziński

Wiemy już, że ani Noct Nikkor ani AF-S Nikkor 58 mm f/1,4G nie nadają się do fotografowania tablic testowych, kopiowania obiektów dwuwymiarowych a także – chociaż krzywizna pola jest mniejsza w nieskończoności niż w niewielkich odległościach obrazowych – do fotografii krajobrazowej, gdzie wiele ważnych partii obrazu znajduje się zarówno w środku jak i na brzegach. Natomiast występująca przy dużych otworach przysłony kombinacja ostrego, chociaż nie przesadnie kontrastowego, środka i atrakcyjnie nieostrych brzegów obrazu nadaje się idealnie do portretów czy fotografowania roślin.

Ale wróćmy jeszcze do wyników testów ostrości – jak je wyjaśnić? Wygląda na to, że inżynierowie Nikona wykorzystali połączenie dwóch wad optycznych: wspomnianej wyżej krzywizny pola oraz zmiennej aberracji sferycznej, stosowanej w dwóch obiektywach z kontrolowanym stopniem rozostrzenia obrazu – AF Nikkor 105 mm f/2D DC oraz AF Nikkor 135 mm f/2D DC. W AF-S Nikkorze 58 mm f/1,4G wady te pogłębiają się wraz z przymykaniem przysłony - od f/1,4 do f/4, ale potem głębia ostrości niweluje ich efekt; stąd widoczna od f/8 poprawa ostrości brzegowej.

Trzeba przypomnieć, że nieskorygowana aberracja sferyczna oraz krzywizna pola były powszechnymi wadami starych obiektywów, a zarazem ich cechą charakterystyczną, sygnaturą, której pozbawione są - zazwyczaj świetnie skorygowane - obiektywy obecnie projektowane. Kiedyś wady wynikały z tego, że nie potrafiono ich skorygować. Teraz ich skorygowanie jest możliwe, zatem należy wyciągnąć prosty wniosek, że płacimy Nikonowi za to, że jego inżynierowie w sposób kontrolowany zaprojektowali te wady i umieścili w nowoczesnym opakowaniu. Dzięki temu – podobnie jak to było w Noct Nikkorze – AF-S Nikkor 58 mm f/1,4G ma piękne “bokeh”, z płynnymi przejściami tonalnymi w nieostrych partiach obrazu. Te obydwa obiektywy to doskonały dowód na to, że ocenianie jakości i walorów obiektywu wyłącznie na podstawie wykresów MTF (funkcji przenoszenia modulacji) nie zawsze się sprawdza. Obydwa wychodzą słabo przy takiej ocenie a jednak obrazy przez nie tworzone mają niezwykły walor estetyczny.

Podsumowując podejście do konstrukcji dwóch testowanych tutaj obiektywów można rzec, iż Sigmie płacimy za to, że jej inżynierowie wiedzieli, jak zrobić świetny obiektyw i go zrobili; Nikonowi płacimy za to, że jego inżynierowie wiedzieli jak zrobić świetny obiektyw i go zepsuli w sposób kontrolowany.

[u]Kadr[/u]

Zdjęcia z bliska. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Zdjęcia z bliska. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński

Sigma jest wyposażona w wewnętrzne ogniskowanie, natomiast Nikkor ma stary sposób ogniskowania poprzez ruch całego członu optycznego. To nieco wyjaśnia ogromną obudowę Nikkora, wewnątrz której przesuwają się wszystkie soczewki jednocześnie, podczas gdy przód obiektywu musi pozostać nieruchomy, aby bez żadnych problemów można było stosować filtry. Efektem ubocznym jest ogromna różnica kadru rejestrowanego przez obydwa obiektywy przy małych odległościach obrazowych, wykraczająca poza to co, sugerowałaby różnica zaledwie 8 mm ogniskowej. Wewnętrzne ogniskowanie powoduje, że ogniskowa Sigmy skraca się przy przejściu od nieskończoności do minimalnej odległości ustawiania ostrości.

[u]Dystorsja[/u]

Dystorsja. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art.”© Jarosław Brzeziński
Dystorsja. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art.”© Jarosław Brzeziński

Sigma jest całkowicie pozbawiona dystorsji, natomiast Nikkor ma niewielką beczkowatą.

[u]Winietowanie[/u]

Minimalna odległość ustawiania ostrości, f/1,4, Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Minimalna odległość ustawiania ostrości, f/1,4, Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Minimalna odległość ustawiania ostrości, f/2,8, Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Minimalna odległość ustawiania ostrości, f/2,8, Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński

Przy minimalnej odległości ustawiania ostrości i pełnym otworze przysłony Nikkor nieco winietuje natomiast Sigma jest praktycznie pozbawiona tej wady. Przy f/2,8 Nikkor przestaje winietować.

Nieskończoność, f/1,4, Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Nieskończoność, f/1,4, Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Nieskończoność, f/5,6, Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński
Nieskończoność, f/5,6, Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.© Jarosław Brzeziński

W nieskończoności obydwa obiektywy winietują; Sigma nieco mocniej niż Nikkor. W Nikkorze wada znika przy f/2,8, a w Sigmie przy f/5,6.

[u]Bokeh[/u]

Przysłona f/1,4. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.  Pełna rozdzielczość © Jarosław Brzeziński
Przysłona f/1,4. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Pełna rozdzielczość © Jarosław Brzeziński
Przysłona f/4. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/4. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”. Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/1,4. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/1,4. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/4. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/4. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński

Obydwa obiektywy mają ładne bokeh. Przy pełnym otworze przysłony, Nikkor ma odrobinę łagodniejsze przejścia tonalne, ale przy f/4 różnica praktycznie znika.

[u]Aberracja chromatyczna[/u]

Przysłona f/1,4, fragment obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński
Przysłona f/1,4, fragment obrazu. Z lewej Nikkor 58 mm f/1.4G; z prawej Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”.Pełna rozdzielczość© Jarosław Brzeziński

Obiektywy mają świetnie skorygowaną aberrację chromatyczną. W Nikkorze można znaleźć śladową aberrację na nieostrych krawędziach znajdujących się na dużo jaśniejszym tle.

[u]Uwagi końcowe[/u]

Mimo, że mamy do czynienia z dwoma obiektywami standardowymi o zbliżonej ogniskowej i takiej samej jasności, trudno o dwa bardziej różniące się produkty. W Sigmie postawiono na doskonałość techniczną, bezkompromisową konstrukcję maksymalnie korygującą różne wady optyczne; w Nikonie postawiono na doskonałość estetyczną projektując w kontrolowany sposób wady optyczne. Nie postrzegam tych obiektywów jako zamienniki. Kto chce uzyskać najlepsze osiągi w praktycznie każdej sytuacji, wybierze Sigmę; jest to na pewno bardziej wszechstronny obiektyw. Jednak pewnej grupce osób, które chcą bez obróbki w programach graficznych osiągnąć piękny obrazek wynikający z samych cech obiektywu w określonej, zawężonej gamie sytuacji fotograficznych, Nikkor wyda się nieodparty i niezastąpiony. Dobrze, że mamy wybór.

Dane techniczne:

Nikkor AF-S 58 mm f/1.4G

Konstrukcja: 9 soczewek w 6 grupach

Zakres liczb przysłony: f/1,4 - f/16

Kąt widzenia: 40° 50' w nieskończoności

Minimalna odległość ustawiania ostrości: 0,58 m

Wymiary (średnica x długość): 85 mm x 70 mm

Waga: 385 g

Gwint filtra: 72 mm

Cena (w sklepie www.interfoto.eu): 6299 PLN

Sigma A 50 mm f/1,4

Konstrukcja: 13 soczewek w 9 grupach

Zakres liczb przysłony: f/1,4 - f/16

Kąt widzenia: 46° 50' w nieskończoności

Minimalna odległość ustawiania ostrości: 0,40 m

Wymiary (średnica x długość): 85 mm x 100 mm

Waga: 815 g

Gwint filtra: 72 mm

Cena (w sklepie www.interfoto.eu): 3500 PLN

Dziękuję sklepowi www.interfoto.eu za wypożyczenie obiektywu AF-S Nikkor 58 mm f/1,4G do testu.

I na koniec jeszcze kilkanaście zdjęć wykonanych testowanymi obiektywami.

Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przyłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przyłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/2.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/2.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon D800, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Nikkor 58 mm f/1.4G, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon D7100, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon D7100, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”, przysłona f/1,4.© Jarosław Brzeziński
Nikon D7100, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”, przysłona f/2,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon D7100, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”, przysłona f/2,8.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”, przysłona f/11.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”, przysłona f/11.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”, przysłona f/11. Bagno Jacka w Wesołej. To miejsce bardzo się zmieniło, ale to tutaj Andrzej Wajda nakrecił film „Brzezina”.© Jarosław Brzeziński
Nikon Df, Sigma 50 mm f/1,4 DG HSM „Art”, przysłona f/11. Bagno Jacka w Wesołej. To miejsce bardzo się zmieniło, ale to tutaj Andrzej Wajda nakrecił film „Brzezina”.© Jarosław Brzeziński

Na moim blogu ostatnio opublikowałem także:

Zapraszam serdecznie!

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)