Prezentowany dziś materiał nie jest jest typowym screencastem, w którym autor krok po kroku pokazuje, jakich narzędzi użył do uzyskania konkretnych efektów. Mało który fotograf chce się dzielić swoją tajemną wiedzą. Martin Piechotta pokazał w przyśpieszonym tempie kolejne etapy zmian na fotografii - widzimy, ile razy przyciemnia tło, kiedy usuwa dane elementy, a kiedy wkleja samochód z drugiego zdjęcia.
Początkowe zdjęcie wygląda dość przeciętnie. Niczym nie przyciąga - to kadr, który z pozoru mógłby wykonać każdy z nas. Jak wiele pracy zostało włożone, aby ta z pozoru zwykła fotografia mogła trafić do jednego z kolorowych magazynów i zachwycać odbiorców...
Piechotta złączył przynajmniej 2 zdjęcia. Pierwsze zostało wykonane po południu w normalnych warunkach. Później autor nałożył na nie sfotografowany samochód wycięty z nocnego zdjęcia z lampą. Całość została zgrabnie połączona i sklejona tak, żeby przeciętny odbiorca reklamy nie miał pojęcia o przeprowadzonej obróbce.
Źródło: fstoppers