Smartfonowe zombie - sfotografował ludzi żyjących w kilku światach na raz – na ulicach i w smartfonach

Smartfonowe zombie - sfotografował ludzi żyjących w kilku światach na raz – na ulicach i w smartfonach
Źródło zdjęć: © © Ritzo ten Cate / [Instagram](https://www.instagram.com/ritzotencate/)
Marcin Watemborski

01.09.2017 09:55, aktual.: 01.09.2017 11:55

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Współcześnie praktycznie każdy z nas korzysta ze smartfona – bez względu na to gdzie jesteśmy: w komunikacji miejskiej, na spotkaniach, na ulicy. Można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że żyjemy jednocześnie w świecie wirtualnym i prawdziwym, chociaż czy tak naprawdę możemy mówić o życiu, gdy koncentrujemy myśli i wzrok na ekranie?

W 2016 roku światem zawładnęła mania na granie w Pokemon Go. Ta gra polega na chodzeniu ze smartfonem i łapaniu pokemonów, które pojawiają się na ekranie, walkach między trenerami i nabijaniu kolejnych poziomów. Swojego czasu było głośno o różnych wypadkach z tym związanych. Cóż – przynajmniej dzieci przestały ślęczeć przed ekranami komputerów i na chwilę wyszły z domu.

Autor projektu, Ritzo ten Cate, sam złapał się na tym, że latał z telefonem i rzucał Pokeballami w kolejne Pokemony. Kiedy zdał sobie sprawę, że ta zabawa pochłonęła go za bardzo, poczuł się jak bezmózgie zombie, które na dodatek było nieświadome tego, co je otacza. Ritzo postanowił chodzić po mieście i robić zdjęcia graczom.

Seria nazywa się ”Caught in the App” (”Złapani w apce”) i była realizowana na ulicach Groningen w Holandii. Pierwsza partia zdjęć jednak powstała w Londynie. Fotograf chciałby odwiedzić również inne miasta. Chciałby polować na kolejne okazy smatfonowych zombie. W dzisiejszych czasach nie jest oto specjalnie trudno. Ritzo chce ”złapać je wszystkie”!

Fotograf zwraca uwagę na to, że obecnie prowadzimy kilka żyć naraz – jedno w prawdziwym świecie, a inne w wirtualnym. Urządzenia mobilne sprawiają, że podróżowanie między tymi światami jest niesamowicie proste – wystarczy kilka uderzeń palcem w dotykowy ekran naszych smartfonów lub tabletów i możemy stać się kimkolwiek chcemy. Niestety ciągłe zapatrzenie w miniaturowy ekran nie sprzyja bezpieczeństwu – wypadki spowodowane wejściem na ulicę osoby zapatrzonej w telefon to już przykra codzienność.

Ritzo dotyka również tematu odejście od prawdziwego życia – coraz większą część naszych rzeczywistych spraw przenosimy do świata wirtualnego. Powstały nawet badania, które łączą kwestie stałego wykorzystywania portali społecznościowych z samobójstwami oraz depresją.

Do realizacji swojego projektu, Ritzo korzysta z Nikona D300s z obiektywem 35 mm. Fotograf każdorazowo wybiera sobie jakieś miejsce i czeka, aż w zasięgu jego wzroku pojawi się kolejne ”smartfonowe zombie”. Większość zdjęć wykonał z odległości około 3 metrów lub mniejszej. Po zrobieniu zdjęcia fotograf dziękuje swoim bohaterom i pyta ich o to, co robili w chwili wykonania portretu. Wiele osób dziękuje Ritzo za to, że dzięki niemu zwrócili uwagę na to, jak się zachowują.

Więcej zdjęć znajdziecie na Instagramie.

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)