Van der Weijden wspomina, że rozbił obóz niedaleko niewielkiego jeziorka, skąd miał idealny podgląd na wulkan. Trzeba przyznać, ze gwiazdy mu sprzyjały. W sumie nie tylko gwiazdy – bezchmurne niebo, erupcja wulkanu i przelatujący meteor. Ostatnia aktywność tego wulkanu została zaobserwowana kilka dobrych lat temu.
Podczas drugiej nocy obozowania na Kamczatce, słońce zeszło nisko, a jasny błysk rozświetlił niebo. To był meteor. Tomas miał naprawdę ogrom szczęścia, gdyż akurat naświetlał 15-sekundową ekspozycję i nieumyślnie zarejestrował to piękne zjawisko.
[b]Aparat:[/b] Sony a7 II[b]Obiektyw:[/b] 16-35 mm f/4[b]Ogniskowa:[/b] 35 mm[b]Czas:[/b] 15 s[b]ISO:[/b] 640
Więcej zdjęć Tomasa zobaczycie na jego Facebooku, Instagramie oraz 500px.