Na pomysł tego niecodziennego cyklu Rob MacInnis wpadł, kiedy wrócił z długiej podróży po RPA. Artysta robił tam zdjęcia w miejscach, gdzie ludzie cierpieli z powodu ogromnej biedy, co mocno odbiło się na jego psychice i sprawiło, że mężczyzna przemyślał rolę fotografii w swoim życiu oraz w społeczeństwie.
- Dużo myślałem na temat fotografii po tej podróży. Czułem, że pomijanie aspektu manifestowania swojego zdania w fotografii jest nieodpowiedzialne, zwłaszcza gdy robi się dzieło sztuki z tak uprzywilejowanej pozycji. Zrozumiałem, że fotografowanie zwierząt pozwoli mi na krytykę mojej osoby oraz samej fotografii" - mówi Rob.
Artysta podkreśla, że praca ze zwierzętami nie różni się za bardzo od pracy z ludźmi. Według niego narusza się w ten sposób ich strefę komfortu, więc trzeba ustalić pewne granice i zapracować sobie na zaufanie, co czasem bywa łatwe, a innymi razy wręcz niemożliwe.
Podczas realizacji swojego projektu Rob spotkał cierpliwych i bardzo pomocnych farmerów, dzięki którym udało się stworzyć ciekawe zdjęcia. Kluczowym w tym przedsięwzięciu okazał się czas, ponieważ fotograf potrzebował go dość dużo, by osiągnąć zamierzony efekt. Niekiedy na odpowiednie ujęcie Rob musiał czekać nawet godzinę, ponieważ zwierze potrzebowało chwili, by się uspokoić.
Rob MacInnis to uznany fotograf z wieloletnim doświadczeniem. Studiował na New York Film Academy, a także Nova Scotia College of Art and Design i Rhode Island School of Design. Jego fotografie były pokazywane między innymi w „Enroute Magazin", „Eye Weekly", „The Globe & Mail" i „The New York Times". Były także prezentowane w czasie różnego rodzaju targów czy wystaw, jak „Art Basel Switzerland", „Scope New York", „PhotoLA" i „Toronto International Art Fair". Jego odbitki znajdują się w zbiorach prywatnych, jak i publicznych, w tym w „Canadian Association of University Teachers", „The Nimoy Family Foundation", „Citibank" i „Museum of Fine Art" w Houston.
Więcej zdjęć znajdziecie na Instagramie oraz stronie internetowej autora.