Szkoły artystyczne w USA wyłudziły miliardy "na fotografa"

Szkoły artystyczne w USA wyłudziły miliardy "na fotografa"
Piotr Dopart

11.09.2011 15:30, aktual.: 01.08.2022 14:31

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Jak położyć rękę na 11 miliardach dolarów? Doświadczenie sieci szkół The Art Institutes dowodzi, że wystarczy nieco odpowiedniej polityki rekrutacyjnej, w połączeniu z "odrobiną" dofinansowań dla niewypłacalnych studentów fotografii.

Scenariusz przekrętu był bardzo prosty. Szkoły postanowiły wykorzystać fakt, że najbiedniejsi studenci, którzy po zakończeniu studiów mają problemy ze spłaceniem kredytów są dotowani subwencjami - konkretnie zaś, państwo dokonuje czegoś w rodzaju "bailoutu", czyli spłaca kredyt za nich. Dlatego przyjmowano potencjalnie niewypłacalne osoby "do oporu", przesycając lokalne rynki fotografami, którzy pozostawali bez szans na zdobycie zatrudnienia w zawodzie, a więc i zarobienia pieniędzy na zwrot.

Efektem takiej działalności był praktycznie nieprzerwany strumień funduszy z państwowej kasy na konta zarządzającej szkołami firmy - Education Management Corporation. Wśród najbardziej spektakularnych przypadków znalazła się placówka w Pittsburgu, która w jednym roku szkoliła 600 osób na fotograficznych kursach. Co więcej, EDMC chciała wprowadzić do szkół także kursy trwające od 12 do 15 miesięcy, jeszcze zwiększając szanse na uzyskanie pieniędzy od bezrobotnych kursantów. Kathleen Bittel, która zwróciła uwagę władz na cały proceder pyta retorycznie w rozmowie z magazynem PDN:

Jeśli osoby z tytułem licencjata sztuk nie mogą znaleźć pracy już teraz, to gdzie podzieją się ludzie po rocznych kursach?

Sprawą osobną jest oferowana przez AI jakość kształcenia. Byli studenci cytowani przez magazyn stwierdzają, że szkoły te bardzo "liberalnie" podchodzą do poziomu nauczania i do aktywności studentów. Ci ostatni wykorzystują niskie wymagania i nie przykładają się zbytnio do własnego kształcenia, a następnie mają problemy gdy szkoła wystawia rachunek w wysokości kilkudziesięciu tysięcy dolarów, płatnych w miesięcznych ratach po kilkaset dol.

Choć w powyższej kwestii sami zainteresowani kursami ponoszą winę co najmniej tak wielką jak sama szkoła, jednak to oni i ich rodziny ponoszą zasłużone konsekwencje własnych nieprzemyślanych i nieodpowiedzialnych działań. Mimo wszystko wyjątkowo cynicznym ze strony szkoły jest zarówno chętne podsuwanie narzędzi, jak i wyciąganie rąk po pieniądze podatnika. Świadome i spektakularne zaniechania w zakresie analizy możliwości przyjęcia przez rynek absolwentów szkoły stanowią dodatkowy dowód owego cynizmu.

Niestety, praktycznie każdy podobny system socjalny jest jednakowo podatny na tego rodzaju nadużycia i nie zmieni tego ani proces, który Stany Zjednoczone wytoczyły właśnie EDMC, ani też wszystkie przyszłe sankcje gdy inna szkoła postanowi spróbować tego samego procederu - a spróbuje na pewno, choć zapewne bardziej ostrożnie i na mniejszą skalę, aby zminimalizować ryzyko nakrycia.

Źródło: PDN

Źródło artykułu:WP Fotoblogia
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)