Alain Laboile pochodzi z Bordeaux. Swoją przygodę ze sztuką zaczął w 1990 roku, kiedy poznał swoją obecną żonę Ann, wtedy studentkę historii sztuki, i zaczął razem z nią uczęszczać na wykłady. Co ciekawe, swoją artystyczną karierę Laboile rozpoczął jako rzeźbiarz, a aparatem posługiwał się sporadycznie (dokumentował głównie swoją pracę). Kiedy został ojcem, uznał, że jego rodzina to wspaniały temat zdjęć.
Alain Laboile:
Jestem ojcem szóstki dzieci i to właśnie one są moim głównym tematem zdjęć, a jest to niekończący się temat. Muszę tylko obserwować. Dzieci są kreatywne, trzeba więc po prostu czekać, aż coś zacznie się dziać w kadrze i “klik’. Czuję się uprzywilejowany mogąc fotografować moje dzieci w trakcie ich sponatnicznych zabaw.
Zdjęcia Laboile'a zdecydowanie różnią się od zdjęć innych rodziców dokumentujących życie swoich pociech. Oko do ujmujących kadrów i umiejętność dokładnego studiowania otoczenia, obserwacji wyróżniają jego prace.
Francuz w sposób nacechowany emocjami pokazuje relacje swoich pociech z rodzeństwem, zwierzętami, otaczającym je światem. Prace te przyniosły mu sporą popularność. Miał okazję prezentować je na wystawach w Europie i USA.
Fotografie Alaina wydają się ponadczasowe. Co prawda pokazują chwile, które szybko przemijają, ale obrazują dzieciństwo, z którym może identyfikować się wielu ludzi.
Alain Laboile:
Sprawianie, że ktoś dzięki fotografii zanurza się w swoim dzieciństwie, jest satysfakcjonujące. Czarno-białe fotografie pewnie jeszcze wzmacniają to uczucie. Nie jestem w stanie zliczyć opowiadań różnych ludzi wspominających swoje dzieciństwo z dziadkami czy zapach wakacji… Podoba mi się idea, że ktoś może się zagłębić w swoje życie, oglądając zdjęcia nieznajomego, na które natknął się w Internecie.
Alain Laboile wciąż na co dzień pracuje jako rzeźbiarz, jednak fotografia pochłania go coraz bardziej. Bieżące zdjęcia i projekty możecie zobaczyć na jego stronie i Facebooku.