Na większych lotniskach często można spotkać zwierzęta. Zazwyczaj są to niewielkich rozmiarów psy i koty towarzyszące swoim opiekunom w podróży, zwierzęta asystujące lub tzw. zwierzęta wsparcia emocjonalnego (niekiedy są to nawet niewielkich rozmiarów kucyki). Na lotniskach pojawiają się także specjalnie wyszkolone psy, które pomagają wykrywać nielegalne przedmioty i substancje.
Znacznie rzadszym widokiem są ptaki, zwłaszcza tak ogromne, jak Clark, 19-letni bielik amerykański. To właśnie on przykuł uwagę odwiedzających lotnisko Charlotte Douglas, co w efekcie doprowadziło do publikacji licznych zdjęć i nagrań w mediach społecznościowych.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOCzy warto kupić telewizor TCL C635?
Nietypowy gość na amerykańskim lotnisku
Jak donosi NPR, bielik jest latającym ambasadorem World Bird Sanctuary w południowym St. Louis. Dawn Griffard, dyrektorka wykonawcza organizacji non-profit w rozmowie z serwisem przyznała, że ze względu na wady rozwojowe, zwierzę miałoby trudności z przetrwaniem w naturze i najprawdopodobniej na wolności dostałoby zapalania płuc i umarło.
Właśnie dlatego Clark trafił pod opiekę specjalistów, a teraz pomaga w rozpowszechnianiu informacji o sanktuarium i zbieraniu pieniędzy na jego działalność. Robi to np. uczestnicząc w różnego rodzaju wydarzeniach, podczas których wykonuje loty do piosenek takich jak "You Raise Me Up" czy "The Star Spangled Banner".
Clark, który dostał imię na cześć amerykańskiego podróżnika i odkrywcy - Williama Clarka oraz Luis, inny bielik z sanktuarium, wykonują od 4 do 6 takich lotów w ciągu każdego roku. Jak informuje NPR, Clark podczas wizyty na lotnisku również przechodzi odprawę bezpieczeństwa, chociaż w jego przypadku wygląda ona zupełnie inaczej niż w przypadku pozostałych pasażerów.
Polega m.in. na sprawdzeniu skrzyni, w której podróżuje ptak. Niektóre linie pozwalają mu podróżować w głównej kabinie, tak jak np. Southwest Airlines.
Klatka Clarka zajmuje dwa siedzenia, a zabezpieczenie jej wymaga użycia trzech przedłużaczy pasów bezpieczeństwa. W podróży towarzyszą mu opiekunowie, którzy co jakiś czas podają bielikowi jego ulubione przekąski.
Większość byłaby zdziwiona obecnością takiego współtowarzysza podróży i bez wahania sięgnęłaby po aparat, aby uwiecznić bielika. Kto by uwierzył, że lecieliśmy obok ogromnego ptaka, gdybyśmy nie mieli dowodu w postaci zdjęcia?