Zastanawiacie się, po co firmy miałyby korzystać z generatywnych sieci neuronowych (GAN) do stworzenia nieistniejących pracowników? Nie tylko wy.
Evan Ratlif odnalazł te firmy i postanowił wytłumaczyć sens takich działań.
Zgodnie z dziennikarskim śledztwem Ratliffa, australijska firma takeIELTS korzysta z portretów pracowników generowanych przez sztuczną inteligencję. Głównym powodem jest kwestia wizerunkowa. Dzięki zestawieniu twarzy na stronie internetowej firma sprawia wrażenie dużego biznesu.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Czy warto kupić słuchawki ANC Sony WH-1000XM5?
Wspomniane "zdjęcia" mają kilka niedociągnięć. Czasem ktoś ma jeden kolczyk, albo jedna strona twarzy ma krótszy zarost. Biorąc pod uwagę to, że portrety są wygenerowane losowo, zespół wygląda dzięki temu bardziej różnorodnie, co wpływa dobrze na postrzeganie firmy.
Działania Ratliffa ujawniły też, że generowanych sztucznie portretów używa firma Informa Systems. Jednocześnie dziennikarz podkreśla, że takie zachowania nie mają na celu kradzieży tożsamości ani obrażania nikogo. Właśnie po to generatory tworzą obrazy ze słów wpisanych w odpowiednie pola.
Co do drugiej firmy, ciekawostką jest to, że wygenerowany obraz kierownika działu marketingu Informa Systems, szeroko krąży w internecie, a nawet pojawia się wielokrotnie na stronach randkowych. To zdjęcie stockowe stworzone przez sztuczną inteligencję.