Thien Dinh ze Stanów Zjednoczonych padł ofiarą złodzieja podczas fotografowania ceremonii ślubnej. Mogłoby się wydawać, że w kościele, w którym zdecydowana większość osób to goście pary młodej, nie ma szansy na to, żeby ktoś wyniósł plecak fotografa. Jednak wystarczyła chwila nieuwagi i Thien został okradziony.
Wykonywał właśnie rodzinne zdjęcie po ceremonii w kościele w Kalifornii. Jego plecak leżał na brzegu ławki, w trzecim rzędzie. W kościele ktoś stłukł wazon z kwiatami i wszyscy skupili swoją uwagę na zamieszanie. Szybko wrócili jednak do grupowego zdjęcia, po chwili asystent fotografa zauważył, że sprzęt zniknął. Po 30 minutach poszukiwania fotograf zadzwonił na policję, żeby zgłosić kradzież.
Thien cieszy się, że nie stracił zdjęć swojego klienta. Poprzedniego dnia pracował do 1 w nocy, żeby zgrać zdjęcia z innego ślubu. Gdyby tego nie zrobił, karty prawdopodobnie zostałyby skradzione razem z plecakiem. Na szczęście (w nieszczęściu) uniknął tłumaczenia parze młodej, dlaczego nie ma zdjęć z ich ceremonii.
Jak widać sprzęt może zostać skradziony nawet w najbardziej nieoczekiwanym miejscu i czasie (właściwie to zwłaszcza wtedy), dlatego zawsze trzeba zwracać na niego uwagę i nie zostawiać go nawet na chwilę, jako łatwy łup dla złodziei.