Na pewno kojarzycie skrót NSFW (Not Safe For Work). Określa się nim treści niestosowne do wyświetlania w miejscu pracy. Właściwie takie rzeczy są z automatu banowane przez Instagram, aczkolwiek pojawiło się nowe rozróżnienie, a mianowicie „treści wrażliwe”. O co w tym chodzi? Ano o to, że dla niektórych użytkowników pewna zawartość może być obraźliwa – w zależności od ich przynależności etnicznej, religijnej etc.
Władze Instagrama tłumaczyły na potrzeby serwisu The Verge, o co chodzi z nową polityką firmy. W głównej mierze chodzi o różnego rodzaju treści związane z przemocą, np. o zdjęcia, które udostępniają przeróżne stowarzyszenia walczące o prawa zwierząt. Często takie organizacje publikują brutalne fotografie nadużyć względem zwierząt.
Interesujące – w tej samej kategorii zostali zaszufladkowani działacze na rzecz praw kobiet oraz ogólni obrońcy praw człowieka. Niektórzy uważają, że to mądry ruch – ja uważam, że to dziwne ograniczenie i chęć wprowadzenia niezrozumiałej cenzury. Po co obserwować profil, którego treść może być dla nas rażąca? Raczej takie posty nie wyświetlają się przypadkiem, a posty sponsorowane są dokładnie sprawdzane. Oczywiście – istnieje również ogólny trend, w którym oglądamy wszystko jak leci, ale każdy kto „umie w internety” wie, że po prostu scrolluje się dalej. Takie jest prawo cyfrowej dżungli.
Nowy filtr na Instagramie będzie rozmywał wrażliwe treści i wyświetlał na rozmyciu informację. Obraz pojawi się w swojej pełnej wersji dopiero po kliknięciu na niego. Hm, niesamowicie odkrywcze. Nie wiem, szczerze mówiąc, czy to sensowne rozwiązanie.
Całe szczęście Instagram zrehabilitował się kolejną nową funkcjonalnością, a mianowicie trybem dwuetapowego logowania. Nowa opcja, podobnie jak w przypadku Facebooka, będzie kazała Wam podać kod zabezpieczający podczas logowania, celem weryfikacji. Tak więc Wasze konta będą trochę lepiej zabezpieczone przed potencjalnymi włamaniami.
Więcej informacji o obu funkcjach znajdziecie na blogu Instagrama.