Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji

Niewidzialne dla ludzkiego oka, niewyczuwalne żadnym zmysłem plątaniny wszelkich sygnałów latają ciągle nad naszymi głowami i przechodzą przez nasze ściany. Nieuchwytne impulsy niczym duchy lub zjawy pozwalają odkryć swoje istnienie tylko za pomocą pewnych praktyk i technik.

Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 1
Źródło zdjęć: © © Luis Hernan / www.digitalethereal.com

Designer Luis Hernan przygotował fascynujący projekt, w którym prezentuje odbiorcy zaplątane ścieżki sygnału…Wi-Fi! Jak udało mu się sfotografować coś, czego nikt z nas nigdy nie widział?

Na fotografie Hernana należy patrzeć raczej jako na projekt artystyczny niż naukowy. Luis użył technologii, aby schwytać technologię. Trochę, jak współczesny pogromca duchów, który zamiast soli i żelaza posługuje się smartfonem i aplikacją. W rzeczywistości twórca posłużył się aparatem fotograficznym ustawionym na statywie oraz swoim smartfonem i aplikacją „Kirlian Device Mobile". Stworzony przez Hernana program pokazuje natężenie fal Wi-Fi poprzez skalę kolorystyczną o rozpiętości pięciu kolorów – czerwony reprezentuje najsilniejszy sygnał, a niebieski słabszy.

  • Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 2
  • Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 3
  • Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 4
  • Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 5
  • Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 6
  • Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 7
  • Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 8
  • Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 9
  • Sygnały Wi-Fi sfotografowane dzięki mobilnej aplikacji i długiej ekspozycji 10
[1/9] Źródło zdjęć: |

Następnie artysta ustawił aparat na długi czas naświetlania zdjęcia i poruszał smartfonem z uruchomioną appką, która zmieniała kolor ekranu, pokazując natężenie sygnału sieci bezprzewodowej. Inaczej mówiąc, skorzystał z klasycznej techniki malowania światłem. Tylko zamiast latarki sięgnął po telefon z migającą na różne kolory aplikacją. Co więcej, nawet sami w domu możecie osiągnąć podobny efekt. Sami zobaczycie, jak proste jest malowanie światłem:

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE