Wykorzystał kobietę do nagrania na TikToku. Nie miała pojęcia, co się dzieje

Wykorzystał kobietę do nagrania na TikToku. Nie miała pojęcia, co się dzieje
15.07.2022 10:29
Maree po otrzymaniu kwiatów.
Maree po otrzymaniu kwiatów.
Źródło zdjęć: © © Harrison Pawluk / TikTok

Jeśli jesteście na bieżąco z trendami na TikToku lub instagramowych Rolkach, na pewno widzieliście filmik, o którym piszemy. Widać w nim kobietę, która dostaje kwiaty od młodego chłopaka i płacze ze wzruszenia. To nie było bezinteresowne działanie. Tiktoker chciał się wybić na całej akcji. Kobieta jest oburzona.

Na TikToku jakiś czas temu panował trend na realizowane nagrań typu "przypadkowy przejaw dobroci", w których ktoś robił coś "bezinteresownie" miłego dla drugiej osoby, która nie wiedziała, że jest nagrywana. Oczywiście osoby "czyniące dobro" miały w tym ogromny interes – wylansowanie się w mediach społecznościowych i zarobek.

Można powiedzieć, że jedną z ofiar tej "dobroci" była kobieta z Australii o imieniu Maree. W rozmowie z lokalnymi mediami powiedziała, że czuje się wykorzystana. Cała sytuacja wyglądała tak, że tiktoker Harrison Pawluk podszedł do niej w galerii handlowej i poprosił o przytrzymanie kwiatów, by mógł włożyć kurtkę. Po ubraniu się odszedł od kobiety, życząc jej miłego dnia, a ta zalała się łzami wzruszenia.

Maree nie miała pojęcia, że ta sytuacja została nagrana – wszystko działo się bez jej wiedzy i zgody, więc jawnie godziło w jej prawo do wizerunku. Kobieta wyznała, że po zajściu podeszła do kilku osób stojących niedaleko i zapytała, czy nagrywali ją smartfonem, czemu zaprzeczyli. Wówczas nie wiedziała, że filmik trafił do sieci.

Bohaterka filmiku powiedziała w rozmowie z ABC Radio, że Pawluk nie tylko nagrał i upublicznił jej wizerunek oraz reakcję emocjonalną bez jej wiedzy i zgody, ale w pierwszej kolejności przeszkodził jej w odpoczynku. Kobieta czuje się jak przynęta na widzów, na której nieświadomości Pawluk zarobił sporo pieniędzy. W dalszej części wywiadu zwróciła uwagę na to, iż "zakładanie z góry, że kobiety, a zwłaszcza starsze kobiety, będą zachwycone tym, że otrzymały kwiaty od obcej osoby, jest krzywdzące".

Na TikToku zobaczymy jedynie fragment sytuacji. Maree nie wzięła ze sobą kwiatów do domu, a wieczorem tego samego dnia dowiedziała się od bliskich, że trafiła do internetu. Wtedy zignorowała sprawę, bo nie miała pojęcia, jak popularne stanie się nagranie. Od czasu publikacji zebrało ono 11 milionów polubień, mnóstwo komentarzy, a ludzie udostępniali je masowo. Sama zainteresowana nie ma konta na Facebooku, Instagramie, TikToku ani w innych mediach społecznościowych.

Harrison Pawluk zgromadził dzięki akcji z Maree mnóstwo obserwujących, co przekłada się na jego zasięgi w social mediach. Ma obecnie 3,2 miliona obserwujących. Tłumacząc się z akcji, mówi, że zainspirowała go podróż do Los Angeles, gdzie zwrócił uwagę na ogromną biedę. Wśród innych jego "przejawów dobroci" są takie akcje jak płacenie za zakupy obcych osób w sklepie. Oczywiście wszystko jest nagrywane i publikowane (łącznie z wizerunkami bohaterów akcji).

Tiktoker mówi, że "robi to wszystko z dobroci serca i chce w ten sposób szerzyć kulturę pomagania innym". Według niego samego nie robi nic złego, a nagrania w przestrzeni publicznej są w USA legalne. Ocenę jego działań pozostawiamy waszym sumieniom.

Marcin Watemborski, redaktor prowadzący Fotoblogii

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)