Rajesh Vishwas pełnił do niedawna rolę inspektora sanitarnego zajmującego się żywnością. Podczas robienia selfie na tamie w stanie Chhattisgarh upuścił do zbiornika retencyjnego smartfon Samsunga. W pierwszej kolejności poprosił nurków o odzyskanie urządzenia, które podobno zawierało wrażliwe dane rządowe.
Mimo prób wyłowienia smartfona nie udało się go odzyskać. I tu zaczęły się sceny rodem z absurdalnego filmu. Vishwas nakazał opróżnienie zbiornika za pomocą pomp, co trwało aż trzy dni. W tym czasie wypompowano ponad 2 miliony litrów wody, która miała służyć do nawodnienia ponad 600 hektarów pól podczas suchego lata.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOCzy warto kupić notebook Asus Zenbook S 13?
Lokalne media usłyszały od inspektora, że woda nie nadawała się do nawadniania upraw i dostał zezwolenie na przeprowadzenie całej akcji od wyższego szczeblem urzędnika. Po czasie prawda wyszła na jaw, a działania Vishwasa zostały publicznie potępione. Sam sprawca zamieszania został zawieszony w wykonywaniu swoich obowiązków zawodowych do wyjaśnienia sprawy.
Koniec końców smartfona udało się odzyskać, lecz urządzenia nie można nawet włączyć ani odzyskać danych, ponieważ zostało doszczętnie zniszczone. Krótko mówiąc – zapasy wody, które miały zapewnić ciągłość upraw, zostały wylane na marne. Bezmyślne działania Vishwasa zostały potępione przez Priyankę Shuklę, przedstawicielkę regionu Kanker.