Fotografia dzikiej przyrody przeszła długą drogę od swoich początków. Jej pionierem był George Shiras, który fotografował od 1889 roku. Jako pierwszy zastosował fotopułapki podczas fotografowania zwierząt. Migawka i błysk wyzwalane były kiedy zwierzę zaczepiło o specjalnie zamocowaną linkę.
Wykorzystywał też metodę polowania, której nauczył się od indiańskiego plemienia Ojibwa. Na dziobie swojej łódki rozpalał ogień, który pozwalał Shirasowi zauważyć zwierzę i jednocześnie przykuwał jego uwagę, dzięki czemu fotograf mógł wycelować obiektyw w kierunku odbijających światło oczu zwierzęcia.
Jego zdjęcia zostały opublikowane w National Geographic w 1906 roku. Poświęcono dla nich cały numer czasopisma. Od tamtego czasu fotografia i filmowanie dzikiej przyrody rozwijają się nieustannie.
W latach 80 inżynierowie z laboratorium zdalnego obrazowania w siedzibie głównej National Geographic umieszczali kamery w wodoodpornych obudowach i mocowali je do grzbietów fok i żółwi. Niektóre zostały nawet przystosowane do zanurzenia na duże głębokości, tak żeby mogły rejestrować podróże kaszalotów.
Dziś kamery są tak małe i lekkie, że można je przymocować do niewielkich ryb, a fotopułapki mogą stać miesiącami, rejestrując życie dzikich zwierząt. Inżynierowie wciąż pracują nad nowymi rozwiązaniami, które pozwolą odkrywać kolejne elementy świata dzikich zwierząt.
National Geographic opublikowało film, w którym pokazuje rozwiązanie pozwalające na przymocowanie kamery do płetwy rekina, albo takie dzięki którym można bezpiecznie fotografować dzikie koty z bardzo bliska. Dzięki takim urządzeniom możemy oglądać wspaniałe ujęcia, które nie powstałyby bez najnowszych technologii.
Wszystkie te urządzenia pozwalają nam zagłębić się nieco bardziej w życie przeróżnych gatunków i zbadać ich zachowania.