Założenie jest proste jak konstrukcja cepa. Każdy użytkownik może załadować fotografię, ale jest jeden warunek, aby została ona zaakceptowana przez system witryny. Koszt załadowania kolejnego zdjęcia musi być o dolara wyższy, niż zaoferował poprzednik.
Każde zdjęcie eksponowane jest na stronie minimum przez godzinę. Na głównej wyświetla się najświeższy nabytek wraz z ceną i licznikiem wskazującym czas do zmiany. Starsze fotografie dostępne są, rzecz jasna, w archiwum.
Pierwsze 300 zdjęć ukaże się w formie albumu fotograficznego, który zostanie rozdany m.in. autorom fotografii.
Uważacie pomysł za idiotyczny i macie ochotę machnąć na niego ręką? No to czeka Was niespodzianka: ostatnie zdjęcie w chwili pisania tego tekstu (16 grudnia, godz. 12:30) ma cenę 75 dol. Jak łatwo policzyć (dzięki Carlowi Gaussowi), twórcy zarobili do tej pory 2850 dol. Całkiem niezły wynik w 3 dni.
Pomysł opiera się na idei, która szturmem zdobyła media w lecie 2005 roku. Stworzona przez Aleksa Tewa strona zarabiała, sprzedając pojedyncze piksele za jednego dolara. Uczyniło go to milionerem w pół roku. Miejmy nadzieję, że The Most Expensive Picture powtórzy ten sukces, przynosząc autorom profity i jednocześnie popularyzując sztukę fotografii.
Źródło: Petapixel