Obecna sytuacja w Australii jest naprawdę zła. Szalejący ogień można dostrzec z satelitów krążących po orbicie okołoziemskiej bez większego problemu. Astronauci NASA śledzą pożary z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) i udostępniają zdjęcia satelitarne pokazujące, co dzieje się na kontynencie.
W wielu miejscach na kontynencie rozprzestrzenia się śmiercionośny ogień. Nie żyje ponad 25 osób oraz wyginęła połowa populacji koali. Chmury dymu, które powstają podczas pożarów, dotarły nawet do Chile, gdzie bezchmurne niebo zaczęło robić się szare.
Nowa Południowa Walia, najbardziej zaludniony stan w Australii, co dnia jest dosłownie pożerany przez ogień. Spłonęło ponad 1,5 tysiąca gospodarstw domowych i ponad 5 milionów hektarów ziemi. Pożary to nie tylko zagrożenie dla ludzi i zwierząt, ale również środowiska.
Tumany dymu uwalniają do atmosfery ogromne ilości dwutlenku węgla. Dla porównania – na obecnym etapie jest to aż połowa rocznie produkowanych gazów cieplarnianych przez cały kontynent.