Dale Morris wybrał się niedawno na Antarktydę, eksplorować sekrety zmrożonej krainy. Nie spodziewał się jednak, że zobaczy tak pozytywne sceny. Zwierzęta, które spotkał, wyglądały jakby w ogóle nie przejmowały się kilkudziesięciostopniowym mrozem. Grubiutkie foki i lwy morskie nieźle się tam bawią!
49-letni miłośnik dzikiej przyrody postanowił skoncentrować się na radosnych aspektach swojej wyprawy. Zdjęcia, które przywiózł to głównie fotografie tarzających się fok oraz rozpłaszczonych lampartów morskich, które wyglądają jak wyciągnięte rodem z bajki dla dzieci.
Co ciekawe, na Antarktydzie występują najniższe temperatury na Ziemi. W 1983 na stacji polarnej Wostok zarejestrowano mróz w wysokości -89,2 stopni Celsjusza, a zgodnie z informacjami z satelitów było nawet jeszcze zimniej, bo -93,2 stopnia. W styczniu jest tam natomiast najcieplej – temperatura dochodzi zaledwie do -30 stopni.
O ile po tak surowym klimacie trudno jest spodziewać się bujnej roślinności, tak zwierzęta mają się całkiem nieźle. Charakterystyczny dla Antarktydy jest brak kręgowców lądowych – wszystkie zwierzęta są wodno-lądowe lub powietrzno-lądowe. Jak się domyślanie, nie brakuje ptaków, w tym pingwinów, mew, albatrosów czy rybitw. Charakterystycznym gatunkiem dla Antarktydy jest m.in. pingwin cesarski, pingwin Adeli, pingwin maskowy czy pingwin białobrewy.
Jeśli chodzi o duże ssaki, spotkamy tu jedyni 4 gatunki endemiczne. Są to krabojady focze, foczki małe, amfiryty lamparcie (lamparty morskie) oraz weddelki arktyczne. Zwierzęta całkiem dobrze się dogadują i nie narzekają na brak pożywienia. Polują na ryby i czasem na pingwiny. Oprócz tego, większość dnia spędzają na wodnych harcach i wylegiwaniu.