Przypomnijmy, w czwartek tłum wyborców Trumpa wtargnął do Kapitolu, w którym trwało zatwierdzanie przez Kongres wyboru Joe Bidena na nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Tłum najpierw sforsował barierki stojące przed gmachem, dostali się do sali obrad Izby Reprezentantów, a nawet na mównicę czy do biura przewodniczącej tej izby Nancy Pelosi.
W wyniku wtargnięcia zwolenników Trumpa do Kapitolu śmierć poniosły cztery osoby, a aresztowano ich aż 68.
Do zamieszek i wydarzeń odniósł się cały świat, potępiając wydarzenia w Waszyngtonie. Sytuację skrytykował nawet Donald Trump, który najpierw protestujących nazywał "patriotami", a potem wydarzenia określił "haniebnymi". Zamieszki skomentował również prezydent Andrzej Duda, pisząc na Twitterze, że "wydarzenia w Waszyngtonie to wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych".