Pochodząca z lasów Madagaskaru Gastrodia agnicellus otrzymała od botaników z Królewskich Ogrodów Botanicznych w Wielkiej Brytanii etykietę najbrzydszej orchidei na świecie. A jednak roślina jest fascynująca i niezwykła wśród orchidei. Pokazuje, jak łatwo możemy przegapić coś wartościowego, co wygląda tak niepozornie.
Nowe odkrycie podkreśla również, jak ważna jest ochrona środowiska - chociaż dopiero co odkryto, G. agnicellus jest już uważany za gatunek zagrożony. Odkrycie rośliny było niezwykle trudne, ponieważ spędza większość swojego życia pod ziemią, pojawiając się w sierpniu i wrześniu tylko po to, by zakwitnąć i owocować pod ściółką.
- Storczyki zostały znalezione w cieniu w wilgotnym, wiecznie zielonym lesie, u podstawy drzew, ukryte wśród kwiatów, mchu i ściółki. Emitowały jednak przyjemny, piżmowy, podobny do róży zapach - napisał botanik Johan Hermans z Kew Gardens w oficjalnym opisie gatunku.
Podobnie jak w przypadku innych przedstawicieli rodzaju Gastrodia, orchidea nie ma liści - w rzeczywistości nie ma w ogóle tkanki fotosyntetycznej. Dzieje się tak, ponieważ ta roślina jest holomikotrofem - rodzajem orchidei, której składniki odżywcze potrzebne do przeżycia są zależne wyłącznie od związku z grzybami.
I chociaż ten związek występuje powszechnie wśród innych gatunków orchidei, to tę wyróżnia fakt, że przez cały swój cykl życia pozostaje w symbiozie.
Nie jest również jasne, w jaki sposób roślina jest zapylana. Zaobserwowano mrówki wchodzące i wychodzące z kwiatów - prawdopodobnie, jak zauważył Hermans, aby kraść nektar - więc jest to jedna z możliwych ścieżek zapylania. Konieczne będą jednak dalsze badania, aby określić, w jaki sposób G. agnicellus wpływa na otaczający ją ekosystem.