Marsze odbyły się w ponad 100 miastach Rosji, ale też zagranicą. Protestują Białorusini, Ukraińcy, Czesi, a nawet Polacy czy Niemcy. Najwięcej osób zebrało się na ulicach Moskwy, jednakże jak widać na poniższym zdjęciu, nawet w mroźnej Syberii zebrały się spore grupki protestujących. Fotografię wykonano w okolicach Jakucka, gdzie temperatura spadła do -52 stopni Celsjusza.
Tylko 23 stycznia w całej Rosji aresztowano ponad 3 tysiące osób. Władze ogłaszały, że w związku z obostrzeniami, protesty są nielegalne. Rzekomo z tego powodu policja miała reagować na tłumy wychodzące na ulice rosyjskich miast.
W odpowiedzi na manifestacje wypowiedział się jeden z przedstawicieli Kremlu. "Wielu będzie teraz mówić, że na nielegalne akcje wyszło wielu ludzi. Nie, wyszło mało ludzi, a wielu ludzi głosuje na Władimira Putina" - powiedział Dmitrij Pieskow w niedzielnym programie w telewizji państwowej Rossija 1.