Nicky Hamilton jest fotografem samoukiem. Jakiś czas temu pracował również jako dyrektor artystyczny w agencji M&C Saatchi. Artysta tłumaczy powstanie jego najnowszego cyklu potrzebą wyrażenia emocji, które towarzyszyły mu w dzieciństwie.
Fotograf chciał stworzyć serię zdjęć, w której uwolniłby swoje myśli i uczucia, ale, by to zrobić, musiał zwolnić. Nicky wspomina, że zdał sobie sprawę z tego, że dzisiejsze fotografowanie odbywa się zbyt szybko.
Po otwarciu swojego studia, 4 lata temu, artysta zaczął studiować kwestię wydłużonego czasu realizacji zdjęć. Chciał tym samym zmienić proces twórczy. Jego planem było nawiązanie współpracy z malarzem pracującym na płótnie oraz stworzenie zdjęcia od podstaw, a nie szukanie odpowiedniego miejsca do zdjęć.
Hamilton pracuje głównie w pojedynkę. Każda z jego prac ma początek w szkicu, który później zamienia w trójwymiarową cyfrową wizualizację. Na tym etapie fotograf planuje światła oraz sprawdza, jakie palety kolorów będą pasowały do kadru.
Kolejnym krokiem jest zbudowanie planu, jego stylizacja oraz przygotowanie ubrań dla modeli. Na dalszym etapie fotograf dba o światło i fotografuje scenę przy użyciu średnioformatowego aparatu marki Hasselblad – niekiedy jest to wiele zdjęć, które później składa w jedno. Hamilton dużo czasu poświęca na postprodukcję obrazu oraz odpowiednie dopasowanie kolorów.
Więcej zdjęć tego artysty znajdziecie na jego stronie internetowej oraz Instagramie.