Takashi Kitajima, autor tych niezwykłych zdjęć, nie zdradza dokładnie, w jaki sposób je wykonał. Wiemy, że zostały zrobione bezlusterkowcami Sony NEX-5N oraz Olympus PEN E-P5 z jasnymi obiektywami (w wielu wypadkach 50 mm f/1.2) ze specjalną przejściówką tilt-shift... wykonaną z gumowej rękawiczki. O tym, że fotograf wykorzystuje technikę freelensingu, świadczy nie tylko głęboki bokeh na jego zdjęciach, ale również dane EXIF na jego koncie na Flickrze. Przy fotografiach z serii "extra bokeh" jest napisane, że ogniskowa oraz wartość przysłony wynoszą "0", podany jest przy tym czas naświetlania czy rodzaj aparatu. A to oznacza, że obiektywy wykorzystane do zdjęć prawdopodobnie nie miały pełnego kontaktu z bagnetem.
Na czym polega technika freelensingu? Opisywałem ją już 4 lata temu w poradniku: Freelensing – efekt tilt-shift i głębokie makro dla każdego. Oto najważniejszy fragment:
Krzysztof Basel:
Aby uzyskać piękny efekt podobny do tilt-shift, wysuń obiektyw z korpusu na kilka milimetrów. Rzecz polega na tym, aby zmienić położenie soczewek w stosunku do matrycy. Im bardziej przechylisz obiektyw w lewo, tym ostrzejszy będzie prawy fragment zdjęcia. I odwrotnie. Świetnie ilustruje to grafika przygotowana przez Luke’a Robertsa.
Milimetry różnicy w ułożeniu obiektywu względem aparatu wystarczą do uzyskania dużych zmian na fotografii. Musisz poruszać szkłem bardzo delikatnie i ostrożnie, aby uchwycić ostrość w odpowiednim miejscu. Przyda się wówczas podgląd na żywo (Live view), ale z pomocą wizjera też dasz sobie radę.
Kitajima pokazuje przede wszystkim krajobrazy dużych miast, takich jak Nowy Jork Czy Tokio. Więcej jego niezwykłych fotografii możecie obejrzeć tu: http://www.flickr.com/photos/takashikitajima