Grzywka od rondla, blokowiska i złote łańcuchy. Nike prezentuje sesję strojów dla Reprezentacji Polski
Polski świat mody i sposób jej przedstawiania wywołuje ostatnio sporo kontrowersji. Dopiero co ochłonęliśmy po pierwszej okładce polskiego wydania Vogue, a już kolejna burza przed nami. PZPN zaprezentował nowe stroje dla polskich piłkarzy. Ich producent, firma Nike, ma zgoła inną wizję. Hot or nor?
Pamiętacie lata 90? Koszulki w spodniach, podciągniętych ponad pępek, grzywki od rondla, złote łańcuchy, blokowiska... każdy, kto dorastał w dużym mieście to pamięta. Właśnie w tamtym okresie kształtował się wizerunek ”kwiatu polskiej młodzieży”, znanych również jako ”dresy”, ”dresiarze” czy po prostu ”patusy” (od patologii, przyp. red). Zanim zaczniecie czytać artykuł, puśćcie sobie poniższą ścieżkę dźwiękową.
W modzie i mainstreamie młodzieżowym jest od jakiegoś czasu bardzo modny styl ”Slav” tudzież ”Soviet Chic”, będący karykaturalnym przedstawieniem stereotypów o kucających Słowianach (Squating Slavs in Tracksuits). Jasne – najwięcej kpin jest z Rosjan, podrobionych dresów Adidasa i stylu ”gopników", czyli wielkomiejskiej biedoty.
Tym razem ten styl uderzył w Reprezentację Polski w piłce nożnej. Sam styl nie jest żadną nowością, ale czy to pasuje do reprezentacji? Zrozumiem tu działania Vetements, Goshy Rubchinskiy czy Balenciagi – to marki stricte modowe.
Podejrzewam, że młodzież to łyknie. Wiecie – neo-gabber, Wixapol, te sprawy. Jak nie wiecie, możecie zapytać swoich dzieci lub młodszych znajomych. To też piekielnie popularne i na dodatek cała kultura zyskuje na popularności. Faktycznie chłopaki na zdjęciach wyglądają, jakby szykowali się na Wixapol, szkoda jednak, że zamiast znaczku Nike, nie ma tam Adidasa i trzech pasków na ramionach. To by była dopiero stylówa.
Reprezentacja Polski nie jest pierwszą, którą Nike promuje w tym stylu. Wcześniej była na przykład Reprezentacja Chorwacji. Mimo mojego osobistego hejtu na całą dresiarską kulturę, te zdjęcia do mnie przemawiają. Są szczere, proste, nowoczesne i odpowiadają dużej części młodego społeczeństwa. Czyżbyśmy zataczali kulturowe koło?
Marcin Watemborski
Marcin Watemborski – rocznik 1990. Wszystko, co go interesuje ma zaplecze technologiczne. Jeśli fotografia – to najnowszymi aparatami. Kawa? Koniecznie ze smart-wagą. Rower? Bez komputera z GPS-em i milionem czujników ani rusz. Muzyka? Tylko elektroniczna. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby zainteresował się dziennikarstwem. A nie, chwila…Absolwent Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, biegły w mediach cyfrowych, komunikacji elektronicznej oraz fotografii. Zapalony miłośnik tradycyjnych technik fotograficznych oraz nowinek technologicznych. W branży od 2006 roku.