W pracy większość trudności jakie napotykamy to takie punktowe przeszkody nie do uniknięcia. Takie, którym musimy sprostać, ale występują niezależnie od nas. I napotykamy ich mnóstwo.
To takie nasze małe przygody, które co prawda kształtowały nas jako fotografów, ale to nie były wyzwania, a raczej zdarzenia. Musieliśmy coś wymyślić, ale to jak złapać gumę - trzeba coś zrobić, by znowu pojechać. Nikt nie przebija sobie koła celowo. Najciekawsze były nasze działania zamierzone - te, które sami sobie wyznaczaliśmy. Jak "Ludzie Woodstocku".